Jest porozumienie między kobietą i mężczyzną, szczególnie gdy ta staje się matką.
Macierzyństwo owocuje u mnie skrajnymi uczuciami, szczególnie ostatnio, tak jakbym nie była na nie do końca przygotowana, jakby przerosła mnie opieka nad synem i córką jednocześnie. Dwoma małymi istotami, które chcą zagarnąć całkowicie mój świat tylko dla siebie. Jedno rywalizuje z drugim i mogłabym rozwiązać ten konflikt po prostu się mnożąc.
Jednego dnia płaczę więc z radości nad swoimi szczęściami, a już drugiego mam ochotę zatrzasnąć drzwi i pójść w cholerę jak najdalej, być sama ze sobą, jak kiedyś.
On zdezorientowany postrzega mnie jako frustratkę furiatkę, rodzi się konflikt w którym odwracamy się od siebie, zapominamy języka miłości i dokładamy cegiełka po cegiełce budulec do związkowego grobowca.
Chce mi się wyć.
lis
12
niemożliwe
Posted in Bez kategorii | No Comments »
paź
23
upajam się
Chwilą samotności, gorącą herbatą z sokiem malinowym i nic nie robieniem, choć powinnam już to i tamto.
Ela murzynka łagodnie zawodzi, jeszcze przed chwilą tańczyłyśmy z Blanką do swingujących rytmów.
Teraz Córcia naciąga Tatusia w sklepie na cucu i inne rozkosze.
Dla dzieci oralne doznania to magia, smak cukru wypełnia je radością po same uszy, nie trzeba się wiele namęczyć by zrobić im przyjemność.
A ja co, zamiast myśleś o tej cudnej chwili i ją wykorzystać piszę farmazony o moich okalających mnie dzieciach.
Z nimi uwięziona, jednocześnie pogodzona, bo czymże są te trzy lata w całych naszych kilkudziesięciu życia.
Codziennie bolą mnie cuda, których doświadczam i wiem, że zaraz przeminą zapomniane.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
paź
14
zbyt wiele
Dziś dotarło do mnie że wzięłam na swoje barki zbyt wiele.
Jako matka dwójki małych dzieci, właścicielka przerośniętego wyżła, kucharka, sprzątaczka, niespełniona zawodowo osoba, bez wyraźnego planu na życie.
Z przeciążonym kręgosłupem, w który przynajmniej raz w tygodniu wbijano mi siekerę, dopóki nie zaczęłam wstawać o 5;40 po bezsennych nocach, by przejechać w chuj drogi na pół godziny ćwiczeń i 8 minut jeźdzenia prądem po lędźwiach.
Z poparzonymi nogami, gdzie z wyraźnie głębszej dziury sączy się zielony płyn, a ta boli coraz bardziej miast przestawać….
Do tego wszystkiego ząbkujący syn z problemami gastrycznymi, który wyciem dniem i nocą osładza mi beztrosko płynące chwile macierzyństwa.
Gdybym mogła zabijać wzrokiem to dziś skazałabym się na piekło z bardzo prozaicznej przyczyny jaką jest psie gówne na osiedlowym trawniku.
Miałam naprawdę dobre chęci, nie odstraszyło mnie wycie (naprawde wycie!!!) Blanusi, która zmęczona najpierw odmówiła wyjścia w założonych spodniach, później ubrana całościowo odmówiła pójścia w ogóle, ostatecznie wzięłam ją na ręce co złagodziło stan histerii na chwilę.
Nie odstraszyły mnie też śnieg i zawierucha, nieodśnieżona breja na chodnikach, nie ugięłam się nawet od braku odpowiednich butów (wyszłam w tramkach) ani ciepłej kurtki.
Nawet drący się w wniebogłosy Gucio nie był w stanie zmienić mego zdania, że wszyscy wychodzimy do “lasu” jak to mówi Blanka, czyli pobliskiego skrawka “parku” (sralni dla osiedlowych psów), by zaczerpnąć świeżego powietrza, dotknąć pierwszego śniegu i pozwolić pierdzącemu okropnie Luisowi wreszcie uwolnić kiszki od balastu.
Gucio drący w wózku, Blanka wyjąca na rękach, Luis zgięty w pół na smyczy przyczepionej do wózka. Ostatni Mohikanin czyli ja, brnący trampaki w rozpuszczonej masie śniegu….
Poddałam się i pozwoliłam pieskowi zesrać się na osiedlu, w miejscu gdzie miał być plac zabaw (marzenie do spełnienia), a jest kawałek topiącej się w zastałej wodzie trawy, obecnie przysypany śniegiem.
Było mi już wszystko jedno i nagle ją zobaczyłam…
Blondynka w leginsach, papuciach i sweterku, wyszła by powiedzieć mi :
- tu nie można wyprowadzać psów
- wiem, nigdy tego nie robię, ale w tej sytuacji chyba rozumie Pani…
- tak, tak rozumiem
Chciałam jej wykrzyczeć – gówno rozumiesz blond cipo, jeśli nie masz dwójki wyjących dzieci i psa wielkości cielaka na karku, gówno gówno gówno.
Trzeba przyznać że mamy asertywnych i zaangażowanych sąsiadów, żeby biec w taką piździawę specjalnie na dół z komunikatem tego typu.
Wniosek : kiedyś obgadano by mnie z resztą sąsiadów za plecami, albo doniesiono na milicje.
teraz prosto w oczy otrzymałam szczerą reprymendę, to w sumie dobre.
P.S. Trampki miałam z powodu zajebania komórki tak, że nie można do niej wejść a tym samym wyjąć zimowych butów.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
paź
2
mamuśka
Jestem Mamuśką z krwii i kości.
Odczuwam satysfakcję kiedy moje dzieci są szczęśliwe i zdrowe.
Zabijam wszelkie przejawy malkontenctwa i okropnie obawiam się nadchodzącej zimy.
smętnych poranków, braku słońca, zazdrosnej Blanki, rozdartego Gucia i braku tworzących mnie samą funkcji.
Koniec dnia mamuśki upływa przy dźwięku zmywających się automatycznie naczyń ( dzięki Ci Boże!), spokojnych pochrapywań reszty domowników i kliku klawiatury.
Zamroziłam masę malin, które wczoraj sama zerwałam z krzaków, mają niesamowity smak i aromat.
W lodówce zamknęłam więc końcówkę lata, które zamierzam przemycać w pysznej malinowej tarcie w długie zimowe wieczory.
Co tu dużo gadać, nauczyłam się radzić sobie w kuchni przez ostatnie trzy lata. Muszę, a lekkość z jaką przychodzi mi obróbka przeróżnych mięs i warzyw wprawia mnie samą w zadziwienie.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrz
24
Gatunek ludzki
Ecco homo – oto człowiek. Człowiek, jako kwintesencja rozwoju, pierwiastek boskości, esencja życia?
Podczas codziennych autobusowych podróży obserwuję ich wszystkich wzrokiem przenikliwym. Kojarzę twarze, fakty, łącze elementy tych najtrudniejszych puzzli. Jemu wydaje się, że to głupie, a mnie w dziwny sposób intrygujące. Między spokrewnionymi szukam podobieństwa, zastanawiam się nad rolą społeczną jaką spełniają, co robią, czym się interesują, o czym myślą.
Bo autobus to taka próbka społeczeństwa, w której rozmaitosci znajdzie się uczeń, babcia, dziadek, Pani z gipsem, niepełnosprawny, brzydki, śliczny, bogaty, biedny, śmierdzący, cały w złocie, z dzieckiem w wózku i z dzidzią w brzuchu.
Całą ferajna zmierzamy do pewnego porannego celu, często wieczorem z tymi samymi twarzami wracamy po celu osiągniętym do domów. Nie odzywamy się , bo przecież nie znamy. Choć wiemy w którą stronę idziemy, a może nawet z jakich okien później wyglądamy. Podążamy gdzieś, ocierajac się o siebie wzajemnie, patrzymy sobie w oczy, tajemnicze , milczące. Jest nas tylu, że nie sposób znać każdego.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
mar
8
miły weekend
Błogo było mi z moją rodziną i jedną i drugą.
Wspólny obiad z teściami to mam nadzieję kolejny etap w ich pożyciu, kulturalny, miły, spokojny. Taki, że chce się tam być.
Deser z Mamą i Siostrą, która (Mama) pierwszy raz w życiu postanowiła zrobic mi urodzinową niespodziankę i przyjechać, troszkę na wyrost, ale jednak. To wiele dla mnie znaczyło.
Dziękuję wszystkim za ich obecność i bliskość.
A Frankowi i Karoli za opierunek całą sobotę, wysłuchanie moich żali i te pyszne kotlety ![]()
Już wszystko w porządku. Stoję na baczność i mocno podnoszę głowę.
Posted in 1 | No Comments »
mar
4
z zapisów archiwalnych..ciągle to samo
Nie wiem od czego to zależy, zupa pomidorowa wyszła całkiem “bez serca”,
od poniedziałku cierpię na jadłowstręt i jem bez przyjemności, mało tęsknie, mało myślę, mogłabym stać oparta o mur, wystawiona frontem do słońca i grzać się bezczynnie.
Przepełniona malkontentnym nastrojem, wykrzywiam usta w nieludzkim grymasie, mam ochotę pomarudzić, mówić mało albo wcale, palić, pić i czytać.
Może to efekt wczorajszego wieczoru i długiej rozmowy, dopiero po powrocie, pierwszy wykonany odruch , uświadomił mi, że nie było muzyki, co nie znaczy że jej brakowało. Nasze wypowiedzi przepełnione żywymi emocjami, opowieści, obawy..
Posted in 1 | 1 Comment »
mar
4
starość
Jeśli nie szanujemy starości, to tak jakbyśmy siebie nie szanowali. Od niej nie da się uciec, nie wiedząc kiedy zaczniemy wzruszać się z byle powodu, na naszych rękach pojawią się wątrobowe plamy, skóra zacznie przypominać indyczą szyję, oczy tworzyć coraz mniejsze szparki, zaczniemy budzić litość, współczucie bądź szacunek, nawet jeśli na niego nie zasłużyliśmy.
Posted in 1 | 1 Comment »
lut
23
Po wypadzie na wieś
Już jesteśmy, odgarniamy zebrany kurz.
Luis chory z rozwaloną łapą, kuśtyka śmiesznie i prawie nie wstaje z miejsca, dobrze niech się kuruje.
Zapomniałam o twitterze bo tam nie korzystałam z tego rodzaju rozrywek.
Czuję ogarniającą mnie samotność, choć tęskniłam do swojego kąta.
I tak jest zawsze że chcesz tego czego nie masz.
Bierz się w garść i do roboty.
Przynajmniej urząd dziś załatw. Musisz
Posted in 1 | No Comments »
lut
23
koszmary
Zdarza mi się zdrzemnąc w ciągu dnia, nierzadko wtedy śnię, a obrazy pojawiające się w głowie to nic innego jak najgorsze koszmary.
Czy ktoś potrafi wyobrazić sobie niemoc, kiedy nagle staję się w swoim życiu kimś w rodzaju siostry własnego męża.
Pojawia się jakaś obca kobieta, która jest jego żoną, ja opiekuję się ich dzieckiem , które kocham i jest jakby moje ale nie moje.
A w łazience obok mnie stoi jego teściowa, obca , gruba baba i trajkoce mi za uchem dziwne historie?? po czym ładuje się w ubraniu do wanny, zaczyna myć zęby moją szczoteczką i jeszcze zasypia kiedy próbuje ją stamtąd wyciągnąć…
dziwne uczucie, wstałam z kacem moralnym i strasznym niesmakiem na życie.
Wiesz co, kocham Cię i nigdy nie chcę być kimś innym niż Żoną.
Posted in 1 | No Comments »