Nie będzie żadną nowościa i ewenementem, jeśli napiszę, że nadchodząca wiosna napawa mnie niezmiernym optymizmem. Spacer z delikatnym wiatrem we włosach, i ten zapach który po nim zostaje po wejściu do domu…marzenie. Teraz właśnie jedno z zimowych marzeń o wietrze się spełnia. To takie śmieszne, że nawet psie odchody na żóltym trawniku pobudzają moje zmysły.. bo wreszcie kolor, zamiast czarno białej scenerii. Wraz z poprawą nastroju pojawia się iskierka nadziei co do dalszego zdrowia Męża. Nowe postanowienia modlitwy i złota zasada, że kochać to znaczy poświęcać czas miłowanej osobie, bez względu na to czy wiąże się to z pewnym dyskomfortem w danej chwili.
Dzisiaj rano miałam okazję przekonać się o sile tej zasady, bo jakiż sen byłby w stanie wynagrodzic mi uśmiech kochanego Jego i to ciepło, które wypełnia mnie w środku gdy siebie z Nim dzielę
Kwiecień 2nd, 2006 at 23:16
kocham Cie. od dziś mocniej.