pomyśl o sobocie…

Piatkowy dzień w pracowni nie sprzyja weekendowym rozmyślaniom. Ogólnozakładowe napięcia, pretensje, porządki. Szukujące się premie stawiaja nas na nogi, nowe postanowienia i mobilizacja. A ja spóźniona…. za dużo.

W tym wszystkim Angielski Pan, który śmiechem zdołałby utłuc lecącą muchę, i mi wprost do ucha… nie chucha, nie dmucha, ale ryczy ..i zaraża swym śmiechem od którego bolą mięśnie :)

On jest zawsze poza wszytskim, poza napięciami i sporami, nasz własny nauczyciel, ostatnio z ogromnym zacięciem, prawdę mówiąc wszyscy przy nim dziecinnieją, a ja ściągam na testach :D

Posted in Bez kategorii | 3 Comments »

3 Responses

  1. chudkiewicz Says:

    dobra dobra zupa z bobra.
    nie rób błedów ortograficznych i literówek.

    Nie trzebabylo jesc tyle grzanek u mnie.
    o!

  2. mąż Says:

    a dzis piękny dzien, piekny w wiadomosci
    juz za 3 tygodnie mąż będzie miał już sprawna bo po operacji
    rękę.

  3. chudkiewicz Says:

    dziś wtorek – mały potworek

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.