podsumowanie weekendu

I tak oto minęły kolejna sobota i niedziela, w pełni wolne od pracy, niewolne od zajęć. Obecność w studiu pozwala mi oswoić sie z otoczeniem. Praca z obcymi ludźmi, to nie to samo co zabawa ze znajomymi, ale będzie dobrze… zobaczysz.

Szczęśliwie udało nam się również zespolić z naturą w pomarańczowym świetle zachodzącego słońca, a Brytan przyniósł nawet do domu dwa kleszcze, z których jeden postanowił się w trakcie swej wędrówki przenieść na mnie. Mój imponujący głos wewnętrzny pozwolił mi zlokalizować szybko intruza na garderobie i zakończyć parszywy żywot, rozpalonym,calanowskim ołówkiem. Swoją drogą wyszła z tego niezła skamielina, bo czarny kleszcz przywarł do osmolonego ołówka.

Pamięć Papieża przeżyliśmy w ciszy ,  w naszym kameralnym kościółku parafialnym i to było miejsce w którym chciałam się wtedy znaleźć. Niepotrzebny mi tłum ludzi i wielka solidarność, nie wzrusza mnie ta mobilizacja. Natomiast cieszy mnie to, że coraz lepiej rozumiemy się z moim Nim, w takich momentach czuję  metafizyczną bliskość i to jest najprzyjemniejsze uczucie na świecie. W zasadzie czasem jedno zdanie wystarczy za cały wykład, tym bardziej jeśli je zapamiętasz. Obiecuję zatem sobie, że Mu zaufam i pójde w dobrą stronę :)

Narazie tyle, robi się gorąco wokół mnie.

Aha.. w lodówce znowu zagościły jajka :P

 

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

One Response

  1. chudkiewicz Says:

    Mądre słowa. Kość łódeczkowata podcięła mi skrzydła.. wierze ze na chwile.

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.