To do

To do:
- zadzwonić do urzędu z zapytaniem, czy wniosek zrealizowany
- poinformować o planowanym spóźnieniu w pracy
- zrobić biznes plan szafy
- plan podcasta, co w nim zawrzeć
- pamiętać o urodzinach Gosi G.
- ugotować wreszcie krupnik
- przelew za prąd
- teatr
- prezenty na dzień dziecka
- festiwal fotoblogów
- logo koguta
- projekt domu , znaleźć ekipę, unormować sprawy gruntu, wyrównać teren

Posted in Bez kategorii | 4 Comments »

wyjaśnienia słów kilka

W ramach wyjaśnienia za fikcję. Strona ta jest dla mnie czymś nieokreślonym. Miała być ścisłym nawiązaniem do pojęcia “dobrej żony”. Niestety sama już zapętliłam się w definicjach, co sprawia że Żona jest dobra, a co że jest zła. Jednym z rozważań jest stwierdzenie, że dobra żona to taka, która :

- potrafi być sobą i siebie tworzyć (w szczególności po ślubie)
- spełnia rolę opiekuna (choć bez przesady), stara się myśleć o swoim gnieździe i stać na straży jego bezpieczeństwa
- nie udaje, nie ukrywa, nie sprawia pozorów, nie knuje – choć może część spraw mało istotnych dla męskiej części globu pozostawić dla siebie
- nie zanudza męża tematami dobrymi na pogaduszki przy kawie z koleżankami, Oni naprawdę lubią komkrety.
- nie przesadza z narzekaniem na złe samopoczucie, żalić można się mamusi, mąż cokolwiek by się nie stało, zawsze bardziej cierpi od Żony swej umiłowanej :P

Adekwatnie do wyżej wymienionych punktów, poprzez stronę staram się dotrzeć do siebie. Piszę właśnie to, co zrodzi się w ułamku chwili, by potem stwierdzić, że jednak nie do końca o to chodziło.W każdym razie eksperyment , chociaż najgłupszy przeważnie prowadzi do pewnych konkluzji. Lepiej więc próbować niż stać w miejscu, bo nigdy nie wiadomo, co jeszcze ciekawego w sobie odkryjesz, i tym samym ubogacisz nie tylko swoje własne życie :)
Moje wypociny i spontaniczne wpisy są więc po troszę analizą siebie samej, stad też nie stronie od wyobrażenia siebie w niebieskich włosach ;P

P.S Wczorajszy wieczór psi spędzony na :
- próbach stworzenia podcasta
- czytaniu prasy
- pieczeniu murzynka !!!! dobra żona dobra, a jakże
Mąż znowu brylował..

 

Posted in Bez kategorii | No Comments »

trąci fikcją

Ludzie chorzy powinni się leczyć, burknął do mnie mile wyglądający kierowca autobusu. Tym bardziej sformułowanie o pejoratywnym zabarwieniu dotknęło, nie zdążyłam rozłożyć  parasola ochronnego.

Zapytałam, czemu akurat do mnie rzucił tę uwagę ?  nie pozostajac dłużny odparł – spójrz w lustro kobieto!!!

Niby czemu miałabym wyglądać na chorą?? Bo miałam włosy  w przepięknym kolorze lazurowego wybrzeża widzianego oczami szalonego artysty, czy dlatego że spomarańczowiały mi nóżki, odziane kolorowymi rajstopami z oczkiem na kolanie. To może brzmiec nieprawdopodobnie, ale uwierzcie – wyrżnęłam się jak długa jestem na chodniku, bez większego powodu. Ot tak jak stałam. Całe szczeście , ze bez większych otarć.

Gdybym nie została skazana na to osiedle, gdzie autobus dojeżdza, wtedy kiedy juz naprawdę kończy się jego wachlarz ciekawszych podróży, to może odwróciłabym się na pięcie i poszła w siną dal. Ach gdyby tak mieszkac w poblizu petli autobusowej, codziennie rano móc wybierać inną drogę do pracy, o wściekłym świcie klnąć na swe niezdecydowanie.

Jakież życie byłoby w swej prostocie banalne, a później opowiadać przy kawie w biurewskim gronie, że dzis wybrałam ten i ten, bo mi inny uciekł.. haha hihi, a w m jak miłość znowu sie pochrzaniło, bo Krzysztof zmartwychwstał , tzn. okazało się, że cały wypadek został uknuty,

A z tego całego zamieszania rodzina Mostowiaków dojsć do siebie nie moze już od 6 odcinków. Cała polska wstrzymała oddech , wyjdą z tego, czy nie wyjdą. Rozpacz, agonia narodowa.

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

Tiritiri dam

Witam serdecznie ponownie.
Muszę przyznać , że prowadzenie bloga to starsznie wciągająca sprawa, więc ostrzegam za wczasu – mogę się rozkręcić.
Nastrój mam dzisiaj zasadowy, sprzyjający czystemu lenistwu, a nie podsumowaniom. Ale ponieważ w pracy totalnie nic się nie dzieje i nawet środki komunikacji miejskiej kursują według światecznego rozkładu, to chcąc nie chcąc piszę, traktując to jako rozrywkę nie do końca bezproduktywną.
       Z obiecanych sobie samej postanowień wypełniłam kilka połowicznie. Na pewno już wiem, że egzamin na prawo do szaleńczej jazdy zda sie pomyślnie (wiara we własne siły sprawcze) w WORDie na Powstańców. Czekam teraz tylko aż super sprawny urząd zdoła je tam przesłać. A później to już z górki :/ zapisać się, poczekać miesiąc na teoretyczny, zapisać się na praktyczny, poczekać miesiąc , zdać, poczekać miesiąc na prawo jazdy !!!! i huuurrra wreszcie wymarzony świstek, jeszcze go nie mam , a już mi się odbija… trauma zapewniona do końca życia. I gdzie tu logika.

No ale w miedzyczasie oczekiwania na egzam., postanowiłam zrobić porzadek ze stanem zdrowia wewnętrznego  oraz powierzchownego.
Umożliwia mi to (jak mówi Mama) mój zakład pracy, korzystając z opieki medycznej pewnej spółdzielni ( Centrum Medyczne Lim) w dosyć sympatycznym miejscu (np. Marriot) :)
Uśmiałam się prawdziwie słysząc tę zeszłosystemową nomenklaturę.
Wizyta u lekarza napawała mnie lekkim strachem, gdyż wstyd się przyznać, nie badałam się chyba 2 lata. A przez ten okres dużo się w głowie zmieniło, może kiedyś spróbuję te zmiany zanalizować.
Czyłam się okropnie, pozbawiona majtek  na korzyść stojącego obok wieszaka. Odziana w plastikowe kapcioszki (szpitalne) i fizelinową spódniczke podreptałam na fotel pilota.. i po wszystkim … Symulacja lotów zakończona pomyślnie.
OBIAD!!!!!!
Dalszych obdukcji ciała dokonam u specjalisty dermatologa-wenerologa (drugi człon w moim przypadku zbędny). Natomiast z dentystą odbywam regularne praktyki, podczas których czuję się jak platforma wertnicza.
 

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

Pies powrócony

    Wreszcie wrócił Lulis!! to co , że sierść będzie wirować w dzikim tańcu po mieszkaniu wraz z najlżejszym podmuchem, że piach weżre się w nierysujące kółka fotela i znowu zaczną zdzierać podłogę. Nic to wszystko, kiedy widzisz gumę przyczepioną do psiejskiego czoła (ciekawe skąd sie tam wzięła) i to cielbuniaste spojrzenie, ledwie drgający ogon – i przekaz, chyba znowu im się coś nie podoba, muszę rozbroić ich swoim uśmiechem.
i juz na psim obliczu możemy zaobserwować marszczocha numer 3 w skali od 1-10, oznacza to delikatnie spłaszczony ryj, minimalnie odłonięte wargi i uszy odchylone do tyłu :)

Dla zobrazowania owego opisu konieczne byłoby zdjęcie. Niestety pies na widokk aparatu, zapomina o odstawianym pokazie i w najlepsze rozochocony zaczyna żywo zainteresowany polować na nieistniejące światełka.

Posted in Bez kategorii | 2 Comments »

Kogut udomowiony

Właściwie to przy najzwyczajniejszych obowiązkach domowych miewam najbardziej błyskotliwe pomysły. Niestety jak większość ulotnych myśli, nie zapisane opadają w czeluść pamięci, by po jakimś czasie znów w pełni rozbłysnąć. Czasem jednak błysk już nawet najjaśniejszy im nie pomoże ,bo czas nie kutas nie stoi :) .

Całe szczęście,że tu mogę pisać co  mi “ślina na język” przyniesie, bez konsekwencji znajdowania się w danym czasie. No może gdybym napisała jebać kaczki wraz z całym ich zkaczałym kurnikiem, to pewien nieznany mi jeszcze specjalista od pr-u Wielmoznych Głów dostrzegłby w owym zdaniu niezwykle groźne społecznie, niuanse polityczne.

         Wczoraj właśnie podczas codziennej pielęgnacji talerzy, zobaczyłam siebie jako współczesną kure domową, z tendecjami do konserwatyzmu ( bo kariery kosztem wszystkiego nie robie), chcę mieć dzieci i wychowywać je w zaciszu domowego ogniska, jabłonkę w ogródku i hamak na starodrzewiu. Cóż jednak poradzić na to, że ja sama uwikłana w świat stereotypów, widząc kobietę z wózkiem przed sobą, z dzieckiem przy ręce i jeszcze jednym  rozpychającym się w jej środku, zniesmaczona kręcę nosem. Bo ta Pani wygladała jak typowa kura domowa. A tradycyjne kury , w fashion świecie triumfów (choć zasłużonych) nie święcą. I choć z Mam mi znanych żadnej nazwać zasiedziałą kurką nie można, to widać po nich, jak się w domowych pieleszach duszą, czepiają sie robót przeróźnych, by tym kurskiem udomowionym ich nie ochrzczono.

Apeluje zatem wszem i wobec o dotrzeganie dziejowej misji jaką spełnia matka,  matka wszechstronna, wykształcona i stale myśląca o rozwoju swojego dziecka. Która poza pochłaniającymi w 80% czynnościami okołodomowymi, potrafi też zając się sobą i w siebie zainwestować.

 

Szukać będę więc trzeciej drogi, a i tak instynkt macierzyński zrobi swoje. A jeżeli już zostanie mi w niedługiej przyszłości zostać mamą, to jakiekolwiek próby nazywania mnie kurą niech Wam coś lub ktoś wybije z głowy. Bo ze mnie nie uzyska się niczego innego jak tylko Koguta Udomowionego :D

Posted in Bez kategorii | No Comments »

myśli wklepywacza walut

Dzisiejszy dzień nie odznaczał się niczym szczególnym poza faktem, ze zaczynam dojrzewać do zmian. W zasadzie w pracy rutynowo, gałki przesuszone od wlepiania w monitor, palce od klepania. Wszystko na nic. Dojrzewam do tego, zeby wreszcie wziac ster swojego życia. Nie mogę ciągle płynąc z prądem, gdzie poniesie tam się odnajdę i  chociaz nie dokońca szczęśliwa trwam. Takie dezycje wymagają jednak odwagi, a przede wszystkim wiary w siebie. I masa rozwiązań, niewiadomo w co się zaangażować, czy w budowanie rodziny, czy najpierw w budowaniu samej siebie,a później ich wszystkich. Z drugiej strony życie mam jedno, jeśli nie znajdę w nim miejsca na samorealizację to prędzej czy później zaschnę jak kwiatek który choć na słońcu, bez wody nie ma szans. I nie mam do nikogo pretensji że jestem w takim punkcie. Może tylko dziękuje moim aniolom stróżom, że nie pozwalają mi na akceptację mojego tak spokojnego życia. Ciągle chcę więcej, jednocześnie bojąc sie ryzyka i nie znajdując w sobie siły. A wskazówki zegarów drżą z sekundy na sekundę nieugłaganie, czas nam przeznaczony odliczając.

Przede mną wyznaczona granica. Zakończyć to co rozpoczęte, rozpocząć nowe i być konsekwentna. Czy konsekwencja to cecha charakteru wrodzona czy nabyta?? jak sie jej nauczyć. Powiecie pewnie, poprzez ćwiczenia. Zacząc od małych kroków, by później stać sie mistrzem. No cóż, dobrze że mam bloga, to nie pozwoli mi po raz kolejny zapomnieć  o tych rozważaniach i uśpic mojej czujności codziennymi przyjemnościami.

Na kolację z mężem serwujemy twarożek ze szczypiorkiem i rzodkiewką.. i ciemne pieczywo….ble. To początek ćwiczeń, konsekwentnie od kilku dni nie pożywiam się żadnymi bułami  , ziemniakami i innymi zapychaczami.
A jutro juz naprawde z ręką na sercu wyruszam zapisać się na egzamin z prawa jazdy, ot co!

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

Nowy weekend, nowe chęci

Żmudna to praca na początku, ale od dzisiaj zamierzam planować sobie każdy dzień i wypełniać założenia co do joty. Bo jak tak dalej pójdzie to obudzę się po śmierci. Dlatego codziennie po przyjściu z pracy bądź do pracy zamierzam organizować sobie czas i nie jęczęć,że daleko że nie chce, że samotnie. Swiat mi daje szansę, więc póki mam czas muszę realizować to wszystko co chciałabym wiedzieć i umieć.

Zaczniemy od błahostki, ciągnącego się od czasów niepamiętnych prawa jazdy.

Zaznaczam też, że dobre kino interesuje mnie także, wiec proszę się nie zdziwić, jeśli samotnie wyskoczę sobie po pracy na jakiś seans.

Na dzisiejszy wieczór natomiast zaplanowany mam dyżur psi, bo Mąż będzie brylował w swoim fotoblogerskim światku, tryskając zgromadzoną przez tydzień energia i plując charyzmą :)

Posted in Bez kategorii | 2 Comments »

nikt

Nikt nie potrafi wyzwolić we mnie tyle uczuć co On. Potrafi rozśmieszyć błahostką, rozmiłować jednym spojrzeniem i wkurzyć jednym słowem. Za każdym razem powtarzam, że będę mocna, że nie dam wyprowadzic się z równowagi, a później nagle o tym zapominam i nakrecony już we mnie trybik złości drąży kanał, jak jakiś ściek płynący. A gdzie ma oczyszczalnia??

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

« Previous Entries