W ramach wyjaśnienia za fikcję. Strona ta jest dla mnie czymś nieokreślonym. Miała być ścisłym nawiązaniem do pojęcia “dobrej żony”. Niestety sama już zapętliłam się w definicjach, co sprawia że Żona jest dobra, a co że jest zła. Jednym z rozważań jest stwierdzenie, że dobra żona to taka, która :
- potrafi być sobą i siebie tworzyć (w szczególności po ślubie)
- spełnia rolę opiekuna (choć bez przesady), stara się myśleć o swoim gnieździe i stać na straży jego bezpieczeństwa
- nie udaje, nie ukrywa, nie sprawia pozorów, nie knuje – choć może część spraw mało istotnych dla męskiej części globu pozostawić dla siebie
- nie zanudza męża tematami dobrymi na pogaduszki przy kawie z koleżankami, Oni naprawdę lubią komkrety.
- nie przesadza z narzekaniem na złe samopoczucie, żalić można się mamusi, mąż cokolwiek by się nie stało, zawsze bardziej cierpi od Żony swej umiłowanej :P
Adekwatnie do wyżej wymienionych punktów, poprzez stronę staram się dotrzeć do siebie. Piszę właśnie to, co zrodzi się w ułamku chwili, by potem stwierdzić, że jednak nie do końca o to chodziło.W każdym razie eksperyment , chociaż najgłupszy przeważnie prowadzi do pewnych konkluzji. Lepiej więc próbować niż stać w miejscu, bo nigdy nie wiadomo, co jeszcze ciekawego w sobie odkryjesz, i tym samym ubogacisz nie tylko swoje własne życie ![]()
Moje wypociny i spontaniczne wpisy są więc po troszę analizą siebie samej, stad też nie stronie od wyobrażenia siebie w niebieskich włosach ;P
P.S Wczorajszy wieczór psi spędzony na :
- próbach stworzenia podcasta
- czytaniu prasy
- pieczeniu murzynka !!!! dobra żona dobra, a jakże
Mąż znowu brylował..