krytykować z pasją

Krytyka to dla mnie taki twór , który ma przedstawić odmienność zdania krytykującego. Prosto brzmi, ale niestety jest to zjawisko o wiele bardziej skomplikowane, przyczyna – wielość poglądów, odmienność ludzka, indywidualizm itp itp. Krytyka jest synonimem wolności słowa czyli ogólnie rzecz ujmując to zjawisko pozytywne, ale czasem bywa krzywdzącą, szczególnie kiedy posługują się nią ludzie o niezbyt imponującej wiedzy, mają oni tendencję do uogólnienia wszystkiego i wszystkich, przed czym kategorycznie należy się bronić. Wybić z pustej głowy, że wszyscy i wszystko nie istnieje, że tłum jest ślepy a masa lepka i obleśna. Jesteśmy w totalnym rozchełstaniu krytycznym, to dobrze, że mozemy wyrazic swoje zdanie na każdy temat, gorzej gdy nie myślimy nad nim wystarczająco długo.

Posted in Bez kategorii | No Comments »

Bezsilność

Niemoc, niechęć, smutek, żal, poczucie beznadziejności.
“Czy czujesz się kiedyś samotnie, choć nie jesteś sam?”
Moje szczęście to moja największa kara.

Posted in Bez kategorii | 2 Comments »

osobno

To smutne. Najpierw marzymy o czymś bezustannie, pielęgnujemy swoje pragnienia, jesteśmy pewni, że jeśli tylko zdołamy otworzyć furtkę, to zchwytane szczęście nas nie opuści, a potem to co wydawało się takie wspaniałe i wyczekane zwyczajnie powszednieje. Chcemy więcej i więcej, oswajamy się z powszedniejącymi rzeczami i akceptujemy taką kolej rzeczy.
Ale nie, dzisiaj sprzeciewiam sie swojej naturze, z letargu wyrwała mnie myśl Karoliny, że wracanie do pustego łóżka, kiedy ma sie kogoś ukochanego boli.
Ja mam swojego ukochanego, mamy wspólne łóżko.Kiedyś kiedy łóżka były oddzielne i w różnych domach, samotny sen i mnie bolał.
Teraz to ,że On jest każdego wieczoru obok po prostu mi spowszedniało, niezauważalnie zostałam oswojona z jego ciepłem, zapachem, obecnością. To powoli zaczyna być dla mnie normalnością, która nie zadziwiwa, a chcę by intrygowała.
Wczoraj tego nie doceniłam, dzisiaj muszę w dwójnasób.
Nawet kiedy popełniamy błąd, to nie jest on śmiertelny tylko wtedy kiedy zostaje uświadomiony i coś wnosi. Życię bezbłędne musiałoby być obrzydliwie monotonne.

Posted in Bez kategorii | 6 Comments »

poniedziałek

Trening odmóżdżających testów egzaminacyjnych na prawo jazdy rozpoczęty.
Jeśli będę mówić dziwne rzeczy oraz wykrzykiwać na każdym skrzyżowaniu jak jeździsz buraku , przepisów nie znasz ?(piąstka) to się nie zdziwcie… każdy musi to przejść, dla lepszego jutra :(

Posted in Bez kategorii | No Comments »

Tępy Skalpel

Łagodnie wślizguje się trąbkami do środka, przytłumia a czasem wzmaga obrazem doznania. Tępy bo delikatny, lecz tylko z pozoru.. niemiarowy rytm unosi się, za chwilę opada, nie ma jednego ruchu, jest ich ilość ogromna. Połączenie typowych jazzowych dźwięków z odgłosem obieranych ziemniaków, piejacych kogutów, szalejących tłoków daje efekt zjawiskowy. Co na to mój organizm?? przyjmuje bez wzruszeń, po prostu z ciekawością i radością. Przy tych bardziej znanych kawałkach coś w nim pęka, ale tylko na chwilę..

Posted in Bez kategorii | No Comments »

Śmieszny tydzień

Pomimo moich niepowodzeń i sieroctw, śmieszny to tydzień, niewolny od gaf.
Autobusy notorycznie  się spóźniają, tramwajom porobiono objazdy, ale to niejako dotyczy większości, z tym że mnie dotyka w momencie kiedy  plan zamkniety w ramy czasowe już się toczy. Tym oto sposobem wczoraj przespacerowałam część nieznanego mi lądu, prawie omdlewając z upału i tempa spaceru .. wciągająca przygoda. Przy okazji dowiedziałam się gdzie w Warszawie znajduję się Instytut Techniczny Lotnictwa Polskiego oraz jak wygladają podwórka bloków przy wrocławskiej :)
Szczęśliwie dotarłam do ośrodka egzaminacyjnego i zdołałam ( po trupach) zapisać się na “wymarzony” egzamin, same przebywanie w tym miejscu powoduje gorączkę, nieznoszę, nie chcę, lecz niestety bat męża mnie zmusza.
A kiedy już otrzymam oficjalne prawo do szpanowania umiejętnością trzymania jednej ręki na kierownicy, wygięciem łopatki w dól przy jednocześnie uniesionym łokciu, kiedy wreszcie pozwolą mi na pokazywanie środkowego palca  z miną dumnego kierownika pojazdu kołowego, kiedy to wszystko stanie się i moim udziałem to poprzysięgam tu i teraz – nie dam go sobie już odebrać !!!
No , rozmarzyłam się żeby odebrać trzeba mieć – a najgorsze jeszcze przede mną.
A propos felernego tygodnia, wystarczą dwa przykłady,  pierwszy z dzisiejszego przedpołudnia, kiedy w skutek zbyt agresywnego wychylenia w stronę kosza, runęłam w objęciach krzesełka w bok, widzów nie zabrakło, śmiechu co nie miara… 
Drugi na dobry poczatek (tylko dla ludzi o mocnych nerwach) – kiedy to w sposób bardzo gwałtowny rzuciło się na mnie winogrono,  a dokładniej świeży winoroślowy wąs, który smagnąwszy nad ustami, pozostawił niczym pędzlem wymalowany hitlerowski wąsik.

Same słowa nie wystarczą – trzeba by mnie wzrokiem ogarnąć, a na nieszczęście Mąż w całej tej przejściowej krasie mnie nie uwiecznił :(
Mam nadzieję, że weekend przeżyjemy cało i zdrowo – maro pechowa idź precz..

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

Niespodzianka w pierwszy dzien lata

Kurcze kurcze, jeszcze wczoraj myślałam o modelu  młodej rodziny, który to widzi mi się następujaco -  On Ona i Ono = zwierz. Zwierz to albo pies, albo królik, albo kot, jednak statystycznie najczęściej występuje kot. Nie sądzę, żeby miał to być jakikolwiek substytut dziecka, po prostu z żywym stworzeniem żyje się przyjemniej. Obowiązki pielęgnacyjne też bywają urokliwe ( sraczka luisa i spacery w 20 minusowym mrozie o 5 nad ranem :) ) i co tu dużo mówić, kto żyje w takim układzie sam wie, jak zwierzę potrafi rozczulić swoim uczłowieczeniem.
No więc rozmyślałam o tej obawie, rodzącej się w naszych młodych, niepewnych umysłach, o odpowiedzialności, którą boimy się podźwignąć, o planach na lepsze życie, o tym, że i ja jeszcze czuję się dzieckiem nie przygotowanym do roli rodzicielki, a  25 -letnie koleżanki matki mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki…
aż tu nagle dociera do mnie wieść radosna, że jedna z Pań mi współletnich, z którą grywałam w karty na matmie i jako matki wyobrazić sobie nie mogłam, postanowiła właśnie wcielic się w  tę rolę.
Z jednej strony radość, z drugiej zdziwienie, a z trzeciej ulga, ufff myślę, szlak się przeciera. Może dojdzie do mnie w końcu, żem już nie pacholęciem i że ja także życie nowe podarować  mogę :)

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

życzymy spełnienia marzeń

Urodziny Męża uczczone kolacją i pysznym winem, wyważonym wspaniale, dopiero przy ostatnim kieliszku ( z całej butelki) poczułam znaną mi cierpkość. To znak, że kubki smakowe już się nasyciły i dalsze picie to już nie dla smaku.
Życzę Ci,żebyś pomimo czasem niesprzyjających wiatrów stąpał mocno po swojej drodze, wyposażony w cel, pewność siebie i wrażliwość, której nic nie jest w stanie zastąpić. 
A na koniec same perełki, czyli koścca jak stal, żywotnych plemników i Żony Najlepszej pod Słońcem :)

Posted in Bez kategorii | No Comments »

Jesteś powietrzem
które drzewa pieści
rękoma z błekitu
jesteś skrzydłem ptaka
który nie trąca liści
płynie
jesteś zachodnim słońcem
pełnym świtów
bajka ze słów które mówi się westchnieniem


czym Ty jesteś
dla mnie świeżą wodą — wytrysłą na skwarnej pustyni
sosną — która cień daje
drżącą osiką – która współczuje
dla zziębniętych — słońcem
dla konających — bogiem
ty rozbłysły w każdej gwieździe
której na imię miłość

Halina Poświatowska
 

Posted in Bez kategorii | No Comments »

1 rok po

Trudno było mi wczoraj odnaleźć sens istnienia, tego kim jestem i z kim dzielę życie. Po co to wszystko, dlaczego tak a nie inaczej. Ze spokojnym licem i burzą w środku po raz kolejny zszargałam swoje choleryczne nerwy i gdyby szalejące neurony wydalały zapach, to ja osnuta byłabym smrodem palących się gum.
Z tej dzikiej matni wyrwał mnie długi spacer gdzieś , gdzie On nie ma dostępu, taki mój mały skrawek. W tym świecie zatopiona w muzyce, jak za czarodziejskim głosem wspomnień odnalazłam pachnace jaśminowe drzewo. To taki mały symbol naszego wyjazdu poślubnego, a wczoraj była 1 rocznica. Rocznica która mnie rozgoryczyła, bo przecież już minęła..w okropnej atmosferze, a chciałam inaczej.
Pozostał ból i żal straconego wieczoru.

A na koniec wszystkiego o 22 przyopmniał mi się zabobon, że na szczęście ślubną wiązankę należy spalić w pierwszą rocznicę. Więc wzięłam ją z płaczem, pożyczyłam od sąsiadów zapalniczkę i do windy.. w myślach szukając miejsca na stos odpowiedniego.
Po zjechaniu na dół wróciła mi trzeźwość umysłu, a w ślad za nią  i ja do domu powróciłam z bukietem całym , acz suchym bo jednorocznym.
Mąż oczy wytrzeszczył – “i co nie palisz”? – zapytał
A  ja hardym głosem krzyknęłam – “sram na zabobony”
Następnie z miną skrzywdzonego ktosia postanowiłam wykąpać się przy blasku latarni morskiej stilo.
Koniec wieczoru banalny, a serce złamane.

Tęsknie za domem swoim, rodzinnym. Za moimi, starymi ścieżkami.

Posted in Bez kategorii | No Comments »

« Previous Entries