Krytyka to dla mnie taki twór , który ma przedstawić odmienność zdania krytykującego. Prosto brzmi, ale niestety jest to zjawisko o wiele bardziej skomplikowane, przyczyna – wielość poglądów, odmienność ludzka, indywidualizm itp itp. Krytyka jest synonimem wolności słowa czyli ogólnie rzecz ujmując to zjawisko pozytywne, ale czasem bywa krzywdzącą, szczególnie kiedy posługują się nią ludzie o niezbyt imponującej wiedzy, mają oni tendencję do uogólnienia wszystkiego i wszystkich, przed czym kategorycznie należy się bronić. Wybić z pustej głowy, że wszyscy i wszystko nie istnieje, że tłum jest ślepy a masa lepka i obleśna. Jesteśmy w totalnym rozchełstaniu krytycznym, to dobrze, że mozemy wyrazic swoje zdanie na każdy temat, gorzej gdy nie myślimy nad nim wystarczająco długo.
cze
28
Bezsilność
Niemoc, niechęć, smutek, żal, poczucie beznadziejności.
“Czy czujesz się kiedyś samotnie, choć nie jesteś sam?”
Moje szczęście to moja największa kara.
Posted in Bez kategorii | 2 Comments »
cze
26
osobno
To smutne. Najpierw marzymy o czymś bezustannie, pielęgnujemy swoje pragnienia, jesteśmy pewni, że jeśli tylko zdołamy otworzyć furtkę, to zchwytane szczęście nas nie opuści, a potem to co wydawało się takie wspaniałe i wyczekane zwyczajnie powszednieje. Chcemy więcej i więcej, oswajamy się z powszedniejącymi rzeczami i akceptujemy taką kolej rzeczy.
Ale nie, dzisiaj sprzeciewiam sie swojej naturze, z letargu wyrwała mnie myśl Karoliny, że wracanie do pustego łóżka, kiedy ma sie kogoś ukochanego boli.
Ja mam swojego ukochanego, mamy wspólne łóżko.Kiedyś kiedy łóżka były oddzielne i w różnych domach, samotny sen i mnie bolał.
Teraz to ,że On jest każdego wieczoru obok po prostu mi spowszedniało, niezauważalnie zostałam oswojona z jego ciepłem, zapachem, obecnością. To powoli zaczyna być dla mnie normalnością, która nie zadziwiwa, a chcę by intrygowała.
Wczoraj tego nie doceniłam, dzisiaj muszę w dwójnasób.
Nawet kiedy popełniamy błąd, to nie jest on śmiertelny tylko wtedy kiedy zostaje uświadomiony i coś wnosi. Życię bezbłędne musiałoby być obrzydliwie monotonne.
Posted in Bez kategorii | 6 Comments »
cze
26
poniedziałek
Trening odmóżdżających testów egzaminacyjnych na prawo jazdy rozpoczęty.
Jeśli będę mówić dziwne rzeczy oraz wykrzykiwać na każdym skrzyżowaniu jak jeździsz buraku , przepisów nie znasz ?(piąstka) to się nie zdziwcie… każdy musi to przejść, dla lepszego jutra
Posted in Bez kategorii | No Comments »
cze
23
Tępy Skalpel
Łagodnie wślizguje się trąbkami do środka, przytłumia a czasem wzmaga obrazem doznania. Tępy bo delikatny, lecz tylko z pozoru.. niemiarowy rytm unosi się, za chwilę opada, nie ma jednego ruchu, jest ich ilość ogromna. Połączenie typowych jazzowych dźwięków z odgłosem obieranych ziemniaków, piejacych kogutów, szalejących tłoków daje efekt zjawiskowy. Co na to mój organizm?? przyjmuje bez wzruszeń, po prostu z ciekawością i radością. Przy tych bardziej znanych kawałkach coś w nim pęka, ale tylko na chwilę..
Posted in Bez kategorii | No Comments »
cze
23
Śmieszny tydzień
Pomimo moich niepowodzeń i sieroctw, śmieszny to tydzień, niewolny od gaf.
Autobusy notorycznie się spóźniają, tramwajom porobiono objazdy, ale to niejako dotyczy większości, z tym że mnie dotyka w momencie kiedy plan zamkniety w ramy czasowe już się toczy. Tym oto sposobem wczoraj przespacerowałam część nieznanego mi lądu, prawie omdlewając z upału i tempa spaceru .. wciągająca przygoda. Przy okazji dowiedziałam się gdzie w Warszawie znajduję się Instytut Techniczny Lotnictwa Polskiego oraz jak wygladają podwórka bloków przy wrocławskiej ![]()
Szczęśliwie dotarłam do ośrodka egzaminacyjnego i zdołałam ( po trupach) zapisać się na “wymarzony” egzamin, same przebywanie w tym miejscu powoduje gorączkę, nieznoszę, nie chcę, lecz niestety bat męża mnie zmusza.
A kiedy już otrzymam oficjalne prawo do szpanowania umiejętnością trzymania jednej ręki na kierownicy, wygięciem łopatki w dól przy jednocześnie uniesionym łokciu, kiedy wreszcie pozwolą mi na pokazywanie środkowego palca z miną dumnego kierownika pojazdu kołowego, kiedy to wszystko stanie się i moim udziałem to poprzysięgam tu i teraz – nie dam go sobie już odebrać !!!
No , rozmarzyłam się żeby odebrać trzeba mieć – a najgorsze jeszcze przede mną.
A propos felernego tygodnia, wystarczą dwa przykłady, pierwszy z dzisiejszego przedpołudnia, kiedy w skutek zbyt agresywnego wychylenia w stronę kosza, runęłam w objęciach krzesełka w bok, widzów nie zabrakło, śmiechu co nie miara…
Drugi na dobry poczatek (tylko dla ludzi o mocnych nerwach) – kiedy to w sposób bardzo gwałtowny rzuciło się na mnie winogrono, a dokładniej świeży winoroślowy wąs, który smagnąwszy nad ustami, pozostawił niczym pędzlem wymalowany hitlerowski wąsik.
Same słowa nie wystarczą – trzeba by mnie wzrokiem ogarnąć, a na nieszczęście Mąż w całej tej przejściowej krasie mnie nie uwiecznił ![]()
Mam nadzieję, że weekend przeżyjemy cało i zdrowo – maro pechowa idź precz..
Posted in Bez kategorii | 1 Comment »
cze
21
Niespodzianka w pierwszy dzien lata
Kurcze kurcze, jeszcze wczoraj myślałam o modelu młodej rodziny, który to widzi mi się następujaco - On Ona i Ono = zwierz. Zwierz to albo pies, albo królik, albo kot, jednak statystycznie najczęściej występuje kot. Nie sądzę, żeby miał to być jakikolwiek substytut dziecka, po prostu z żywym stworzeniem żyje się przyjemniej. Obowiązki pielęgnacyjne też bywają urokliwe ( sraczka luisa i spacery w 20 minusowym mrozie o 5 nad ranem
) i co tu dużo mówić, kto żyje w takim układzie sam wie, jak zwierzę potrafi rozczulić swoim uczłowieczeniem.
No więc rozmyślałam o tej obawie, rodzącej się w naszych młodych, niepewnych umysłach, o odpowiedzialności, którą boimy się podźwignąć, o planach na lepsze życie, o tym, że i ja jeszcze czuję się dzieckiem nie przygotowanym do roli rodzicielki, a 25 -letnie koleżanki matki mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki…
aż tu nagle dociera do mnie wieść radosna, że jedna z Pań mi współletnich, z którą grywałam w karty na matmie i jako matki wyobrazić sobie nie mogłam, postanowiła właśnie wcielic się w tę rolę.
Z jednej strony radość, z drugiej zdziwienie, a z trzeciej ulga, ufff myślę, szlak się przeciera. Może dojdzie do mnie w końcu, żem już nie pacholęciem i że ja także życie nowe podarować mogę
Posted in Bez kategorii | 1 Comment »
cze
20
życzymy spełnienia marzeń
Urodziny Męża uczczone kolacją i pysznym winem, wyważonym wspaniale, dopiero przy ostatnim kieliszku ( z całej butelki) poczułam znaną mi cierpkość. To znak, że kubki smakowe już się nasyciły i dalsze picie to już nie dla smaku.
Życzę Ci,żebyś pomimo czasem niesprzyjających wiatrów stąpał mocno po swojej drodze, wyposażony w cel, pewność siebie i wrażliwość, której nic nie jest w stanie zastąpić.
A na koniec same perełki, czyli koścca jak stal, żywotnych plemników i Żony Najlepszej pod Słońcem
Posted in Bez kategorii | No Comments »
cze
19
–
Jesteś powietrzem
które drzewa pieści
rękoma z błekitu
jesteś skrzydłem ptaka
który nie trąca liści
płynie
jesteś zachodnim słońcem
pełnym świtów
bajka ze słów które mówi się westchnieniem
czym Ty jesteś
dla mnie świeżą wodą — wytrysłą na skwarnej pustyni
sosną — która cień daje
drżącą osiką – która współczuje
dla zziębniętych — słońcem
dla konających — bogiem
ty rozbłysły w każdej gwieździe
której na imię miłość
Halina Poświatowska
Posted in Bez kategorii | No Comments »
cze
19
1 rok po
Trudno było mi wczoraj odnaleźć sens istnienia, tego kim jestem i z kim dzielę życie. Po co to wszystko, dlaczego tak a nie inaczej. Ze spokojnym licem i burzą w środku po raz kolejny zszargałam swoje choleryczne nerwy i gdyby szalejące neurony wydalały zapach, to ja osnuta byłabym smrodem palących się gum.
Z tej dzikiej matni wyrwał mnie długi spacer gdzieś , gdzie On nie ma dostępu, taki mój mały skrawek. W tym świecie zatopiona w muzyce, jak za czarodziejskim głosem wspomnień odnalazłam pachnace jaśminowe drzewo. To taki mały symbol naszego wyjazdu poślubnego, a wczoraj była 1 rocznica. Rocznica która mnie rozgoryczyła, bo przecież już minęła..w okropnej atmosferze, a chciałam inaczej.
Pozostał ból i żal straconego wieczoru.
A na koniec wszystkiego o 22 przyopmniał mi się zabobon, że na szczęście ślubną wiązankę należy spalić w pierwszą rocznicę. Więc wzięłam ją z płaczem, pożyczyłam od sąsiadów zapalniczkę i do windy.. w myślach szukając miejsca na stos odpowiedniego.
Po zjechaniu na dół wróciła mi trzeźwość umysłu, a w ślad za nią i ja do domu powróciłam z bukietem całym , acz suchym bo jednorocznym.
Mąż oczy wytrzeszczył – “i co nie palisz”? – zapytał
A ja hardym głosem krzyknęłam – “sram na zabobony”
Następnie z miną skrzywdzonego ktosia postanowiłam wykąpać się przy blasku latarni morskiej stilo.
Koniec wieczoru banalny, a serce złamane.
Tęsknie za domem swoim, rodzinnym. Za moimi, starymi ścieżkami.
Posted in Bez kategorii | No Comments »