jędza jedzie jadem

Kiedy rozmawiamy i  wzajemnie napełniamy się siłą, czuję ogarniającą przyjemność z bycia potrzebną, na moment pławię się w błogim spokoju i bezpieczeńtwie. Bo choć z zewnątrz jad i prześmiewcza krytyka, nie wzbudzają już one we mnie lęku, kiedy wiem jakie są w życiu priorytety.

To było niemiłe zderzenie ze złośliwą krytyką, w pierwszej fazie rozwiązane pomyślnie, tylko mam nadzieję, że Ty też znajdujesz we mnie wsparcie i  potrafisz “lać ciepłym moczem” na zdarzenia mało dla nas istotne.
Głowa do góry… ręcę za pas, pierś do przodu i świat jest nasz !!!

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

One Response

  1. chudkiewicz Says:

    mamy siebie. i syna pola rosy i jego ojca. co tyka.

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.