Kiedy rozmawiamy i wzajemnie napełniamy się siłą, czuję ogarniającą przyjemność z bycia potrzebną, na moment pławię się w błogim spokoju i bezpieczeńtwie. Bo choć z zewnątrz jad i prześmiewcza krytyka, nie wzbudzają już one we mnie lęku, kiedy wiem jakie są w życiu priorytety.
To było niemiłe zderzenie ze złośliwą krytyką, w pierwszej fazie rozwiązane pomyślnie, tylko mam nadzieję, że Ty też znajdujesz we mnie wsparcie i potrafisz “lać ciepłym moczem” na zdarzenia mało dla nas istotne.
Głowa do góry… ręcę za pas, pierś do przodu i świat jest nasz !!!
Czerwiec 8th, 2006 at 10:26
mamy siebie. i syna pola rosy i jego ojca. co tyka.