Niespodzianka w pierwszy dzien lata

Kurcze kurcze, jeszcze wczoraj myślałam o modelu  młodej rodziny, który to widzi mi się następujaco -  On Ona i Ono = zwierz. Zwierz to albo pies, albo królik, albo kot, jednak statystycznie najczęściej występuje kot. Nie sądzę, żeby miał to być jakikolwiek substytut dziecka, po prostu z żywym stworzeniem żyje się przyjemniej. Obowiązki pielęgnacyjne też bywają urokliwe ( sraczka luisa i spacery w 20 minusowym mrozie o 5 nad ranem :) ) i co tu dużo mówić, kto żyje w takim układzie sam wie, jak zwierzę potrafi rozczulić swoim uczłowieczeniem.
No więc rozmyślałam o tej obawie, rodzącej się w naszych młodych, niepewnych umysłach, o odpowiedzialności, którą boimy się podźwignąć, o planach na lepsze życie, o tym, że i ja jeszcze czuję się dzieckiem nie przygotowanym do roli rodzicielki, a  25 -letnie koleżanki matki mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki…
aż tu nagle dociera do mnie wieść radosna, że jedna z Pań mi współletnich, z którą grywałam w karty na matmie i jako matki wyobrazić sobie nie mogłam, postanowiła właśnie wcielic się w  tę rolę.
Z jednej strony radość, z drugiej zdziwienie, a z trzeciej ulga, ufff myślę, szlak się przeciera. Może dojdzie do mnie w końcu, żem już nie pacholęciem i że ja także życie nowe podarować  mogę :)

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

One Response

  1. mąż Says:

    czekam na wczorajsze wrażenia Twojego organizmu
    na skalpel

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.