Każda dobra żona czuję się spełniona, kiedy jej gniazdo błyszczy, a kręgosłup boli niemiłosiernie. Wtedy już wie, że ofiara spełniona, rośnie w dumę ze swej zaradności i porządności w niebiosach miejsce sobie moszcząc.
Wczoraj więc w ciągu marnych kilku godzin, w czasie których Mąż w szpitalu piłą został potraktowany, zakasałam rękawki, włączyłam pobudzającą muzykę i do dzieła.
Bilans – pies wykąpany (a tego olbrzyma wrzucić do wanny to nie lada sztuka), poodkurzane, pranie poskładane, chodniki poprane, naczynia znowu pozmywane, podłogi pomyte, balkon lśni .. dalej nie pamiętam, za nic nie żałuję. Wieczór zakończony piwem, pogaduszką i podziwianiem afrykańczyków, niestety bez zwycięstwa.
Ze spokojną głową, teraz marzę już tylko o wyjeździe nad morskie fale, gdzie wywlekę swoje wdzięki na słońce i skwierczeć będę z książką pod poduszką i dłonią w piasku
cze
13
Kogut udomowiony spełniony
Posted in Bez kategorii | 3 Comments »
cze
12
weekend
mogło by go nie być, ale skoro był, to przyjmuję , że potrzebnie.
Czas zająć się poszukiwaniem kwater.
Posted in Bez kategorii | 1 Comment »
cze
9
podobam się..
..Wirusom
Jestem chora i oby wirus szybko się mną znudził, bo ja już w przedbiegach mam go dość .
Posted in Bez kategorii | 1 Comment »
cze
8
świat idei
Czy mówiłam już na łamach mojego bloga, że wierzę w magiczną moc przypadków.
A więc wierzę, z szeroko otwartymi oczami wyłapując działanie dziwnej energii, która przenika mnie samą i krąży powodując zbiegi okoliczności.
Zeby wytłumaczyć sobie tę dziwną duchową masę, odnajduję w niej przyjazne mi dusze, które czuwają zza świata niewidzialnego ludzkim okiem i niepojętego ludzkim rozumem.
Od tego momentu postanawiam skrupulatnie zapisywać wszystkie tego typy zdarzenia, nawet te najbardziej błahe – życie na styku
Posted in Bez kategorii | 1 Comment »
cze
8
jędza jedzie jadem
Kiedy rozmawiamy i wzajemnie napełniamy się siłą, czuję ogarniającą przyjemność z bycia potrzebną, na moment pławię się w błogim spokoju i bezpieczeńtwie. Bo choć z zewnątrz jad i prześmiewcza krytyka, nie wzbudzają już one we mnie lęku, kiedy wiem jakie są w życiu priorytety.
To było niemiłe zderzenie ze złośliwą krytyką, w pierwszej fazie rozwiązane pomyślnie, tylko mam nadzieję, że Ty też znajdujesz we mnie wsparcie i potrafisz “lać ciepłym moczem” na zdarzenia mało dla nas istotne.
Głowa do góry… ręcę za pas, pierś do przodu i świat jest nasz !!!
Posted in Bez kategorii | 1 Comment »
cze
6
Co chciałam powiedziec przy śniadaniu
Kiedy On wszystko klepie jęzorem jak popadnie nie zostawiając wielu tajemnic dla siebie, stoje z boku i strofuje. Poczekaj , nie mów ludziom o tym co jest dopiero w fazie zalążka. Przeciez możesz w to wierzyć i cieszyć się, ale w głębi siebie. Nie wiem czy robi to z potrzeby dzielenia się z innymi swoją radością, czy z nieumiejętności trzymania języka za zębami, ale ja się wtedy obawiam. Zawsze gdy coś wychodzi pękam z radości, kiedy się nie udaję boli podwójnie, jest bardziej dotkliwe niż własna porażka, bo swoją ukrywasz pod skórą , dozujesz komu ile chcesz opowiedzieć, a kiedy jesteś tak blisko z drugą osobą to i ból dubeltowy.
W tym co wczoraj usłyszałam nie widziałam nic strasznego, ot głupi film, szkoda że mnie nie rozbawił, bo skoro już ktoś zabiera się do naśmiewania z drugie osoby to wypadałoby zrobić to humorystycznie, a ja tam widzę niedopracowane złośliwości.
Ubódł mnie inny kontekst , tajemniczo wciśnięty temat “przyjaciół” , którzy poklepują po plecach ,a z tyłu prawie im się palce łamią od krzyżowania. W takich sytuacjach uruchamia się mechanizm, kto , gdzie, kiedy… taka straszna przykrość, poczucie zdrady, ale za moment przychodzi refleksja, jakich przyjaciół, jakich znajomych. Przecież nie można oczekiwać od wszystkich, że będą szczerzy w swoim zachowaniu, że albo nielubią i tolerują, albo kochają i ślepo akceptują każdą wadę drugiego. Tego, tylko z konstruktywną krytyką możemy oczekiwać właśnie tylko od przyjaciół, a ludzi których spotykamy po drodze .. ufajmy, ale bez zbytniej nadziei, że z ich strony nie spotka nas żaden zawód. I jeszcze jedna refleksja Kochanie, szanujmy tych starych, pomimo ich wszystkich wad.
Posted in Bez kategorii | 3 Comments »
cze
5
senność dnia
Czuje sie dobrze. Spełniona po weekendzie, jako że bawiłam się świetnie, rozmawiałam z wieloma ludzmi, poznałam przy tym kilka nowych osób:) Kielich rozkoszy dopełniła kolezanka z podstawówki z rodziną, która niespodziewanie zapowiedziała swoją wizytę. Zmęczona, ale i szczęśliwa podjęłam gości herbatką i zapewniłam miejsce spoczynku. Naszczęscie rozwywkę podniebień zorganizowali sobie sami, bo u nas znowu pustkami zawiało, zaoferować możemy suszone banany oraz jajka
W nocy śniły mi się parszywe karaluchu składające jaja pod moja brodą – sama się dziwię, że przywołując ten sen któryś już raz, nie mam dreszczy na skórze. Karaluchy i szczury to jedyne stworzenia wywołujące we mnie paniczny lęk. Oczywiście w pracowniczym senniku twierdzą, że kiedy we śnie zobaczysz karaluchy to na jawie poczujesz się szczęśliwa.
Nie wiem czy to autosugestia, czy ziszczenie się mojego głupiego snu, ale oświadczam wszem i wobec że dzisiaj (pomimo smętnej pogody) czuję się szczęśliwa !!
Posted in Bez kategorii | 1 Comment »
cze
2
Zielono mi
A jeśli chodzi o wczorajszy poranek,to przebiegł bez zarzutu…
O 9 wedle planu stawiłam się u fryzjera na zapisany balejage.. i tu schody..
ja- ” czy jest już Pani Marzenka??
”
recepcja –
“Pani Marzenka przychodzi dzisiaj na popołudnie”
ja- aha, a ja jestem zapisana na balejage
recepcja – wow!!
ja – zwolniłam się z pracy , czy mógłby w takim razie obsłużyć mnie ktoś inny
recepcja – tak, Pani Ania
i zostałam!! Pani Ania grzebała mi we włosach przez 3, 5 godziny i należy jej się order niekonwecjonalnego fryzjera – dogrzebała się w grzywce zielonych włosów ![]()
Ale poza tym wygląda całkiem fajne. Jest cień nadziei, że włos ala Wiśniewski się spierze… po conajmniej 3 szorowaniach.
Życzę sobie powodzenia.
Posted in Bez kategorii | 1 Comment »
cze
2
Dzień po z Leninem na piersi
Dzień po jest zawsze próbą kontroli i retrospekcji wydarzeń. Siedzę więc w pracy od ósmej ledwo żywa i wspominam ten taniec – prawie rosyjskie tango z akcentem rockndrollowym – i powstrzymać od usmiechu się nie mogę. Nawet nie podejrzewałam, że taki silny facet z Porucznika Wani, majstersztyk taneczny po prostu.
Nigdy wcześniej nie miałam okazji bawić się przy rosyjskiej muzyce, ropiętość gatunkowa ogromna także było z czego wybierać. Nieugłąganie gęstniejąca noc poplatała nam szyki, więc obczepiona znaczkami z czasów świetności socjalistycznej rosyji – z wielkim wodzem na piersi wróciłam szczęśliwie do domu, a ze mną i Mąż Mój Łukochany.
Posted in Bez kategorii | 1 Comment »