Zapakowana w maluchu z dwoma wyżlistymi psami, jeden lepszy od drugiego udałam się do ogrodu na zbiór cierpkich ze słodkości czereśni. Dorodne, twarde i soczyste, połyskujące karminem w blasku palącego słońca wypełniły żołądek. Co było potem lepiej zachowam dla siebie..
Lipiec 10th, 2006 at 10:56
przecież spędziłaś miłe chwile z chrześniakami i dziadkiem!
nic zlego!
Lipiec 10th, 2006 at 11:55
aj o tym to może później , czereśniowy bum to inna historia
Lipiec 10th, 2006 at 12:21
nie czekaj ani chwili dłużej
pokaż im że sie mylili