done

W te upalne dni ciężko żyć w mieście. Moim pseudo wyzwoleniem jest praca w klimatyzowanym pomieszczeniu, pseudo, bo po wyjściu upał wzmaga się wielokrotnie.
Kiedy wkraczam na ulicę żelazną, bucha na mnie niczym para z osławionej lokomotywy fala gorącego powietrza. Czuję zapach rozgrzanego asfaltu, świat faluje promieniami słońca, budynki jak baterie, nie potrafią zrobic użytku z naładowanej energii.
Wszystko to sprawia, że czuję się jak zamknięta w kabinie ciasnego solarium z zepsutym nawiewem:)
Jadąc tramwajem myślę, jak skupię się w takim piekle na egzaminie …. czekam i zdycham w ośrodku ..aż tu nagle otwierają się drzwi, wszyscy zajmują swoje miejsca i niespodzianka, sala jako jedyna w całym tym burdelu jest klimatyzowana :) po chwili nachodzi refleksja, że to o sprzęt chodzi , nie o zdających …
Zdany egzamin rozbudził apetyt, a odbyty trening poskramiania stresu, odbił się na mej piersi unoszonej rytmicznie przez walące serce. Teraz obiecałam sobie, że choćby serce miało wyskoczyć, to ręcę pozostaną spokojne, uśmiech na ustach i głos aksamitny, trzeba ich wziąć podstępem, niech nie myślą Ci sadyści czerpiący ze źródła ludzkiej ropaczy, że i ze mnie cień smutku wycisną ! jak niezdam… :/

Posted in Bez kategorii | 3 Comments »

3 Responses

  1. mąż Says:

    ciesze sie, że pierwszą łatwiejszą niestety część masz już za sobą

  2. Madziaaa Says:

    Dasz rade Madziu, wierze w Ciebie :)

  3. missoto Says:

    od razu mi lepiej

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.