Wracamy do formy zakupowej. Zasługa to obopólna, bo On ma kasę, a ja potrafię zmieniać biegi lewą ręką. Razem stanowimy duet znakomity o czym świadczą: pełna lodówka, zero kłótni, wszelaka zgodność podniebienna, sportowa i mentalna.
A czemu życie konsumenta takie podłe, bo nawet jak chce i może, to okazuje się, że nic kupic nie jest w stanie. Naszczęście nie upadliśmy na kamienną posadzkę, ani żadną inną by wydawać krocie na nic nie warte szmaty, dlatego właśnie nasze wielogodzinne poszukiwania czegoś ciekawego zakończyły się fiaskiem. Ja wprawdzie wróciłam z kiecką i dwiema bluzkami za grosze, ale Mąż niestety pozostał w tym czym stał.
Poza tym lodówka wypełniła się różnymi wariantami kulinarnymi, choć tu też bez przesady, bo współczesna żywność podejrzanie szybko zaczyna być niezdatna do spożycia. Szynka po kilku dniach zaczyna śmierdzieć , warzywa usychaja albo gniją, a że wyrzucanie pokarmu przychodzi mi z ciężkim sercem, wolę pustą lodówke niż ruszająca się po raptem 3 dniach (czasem 3 tygodniach :/ ).
Efektem wyżej opisanych zakupów stała się zupa pomidorowa i makaron z pesto.
A wieczorem … to dopiero musiało być śmieszne…
Grupka prawie trzydziestolatków z zastojałym koścem walczących z piłką i dwiema tycimi bramkami, 2 na 2, drużyny koedukacyjne, a w jednej z nich właśnie My.
Po 10 minutach gry brakowało tchu, policzki ekslodowały czerwienią, usta wyschły, a w głowie swiecił jeden cel – gol!!
Wprawdzie zostaliśmy ograni, lecz radość z samego wysiłku fizycznego była wielka. Wprowadzając “stałe elementy gry ” z pewnością dojdziemy do wyrafinowanej perfekcji.. już wkrótce
lip
17
podłe życie konsumenta
Posted in Bez kategorii | 2 Comments »
2 Responses
Leave a Comment
Lipiec 18th, 2006 at 10:11
może dziś może piłka
Lipiec 20th, 2006 at 08:26
kocham Cię