Błogi spokój opanował moje ciało i umysł wczorajszego wieczoru. Wróciłam do harmonijnego domu, w którym od progu nie znokautował mnie pies, sierść nie przylgnęła do zmęczonych stóp, żaden dzwięk nie przeszył powietrza. Byłam ja i tylko ja.
Westchnęłam przeciągle zdejmując ubranie. Dzisiaj napoję się spokojem. Zrobię tylko to co dopełni otaczającej mnie harmonii. Pobedę w niej i zasnę w ciszy zmroku.
Życie z kimś ma charakter bardzo ambiwalentny. Dzieląc swoją przestrzeń natykam się na słowa krytyki, które wypowiedziane w najmniej spodziewanym momencie pieką jak ogień, deformują nie ciało ale masę tworzącą mnie jako jednostkę. Dobre słowa jak balsam pokrywają wypalone dziury, życie jest wtedy proste i cudowne a miłość wszechmogąca.
Taka samotność dobra jest na chwilę, budząc się rano w pustym łóżku wciągam poranne powietrze i już marzę o wieczornym spotkaniu
lip
20
“samotność”
Posted in Bez kategorii | 1 Comment »
One Response
Leave a Comment
Lipiec 20th, 2006 at 11:00
nie za dobrze Ci ? łaaaaaaaaajjjjjjjjjjjjjjjjjjzzzzzzzzzzzzzzoooooooooooo?