“wyzdrowiona”

I w taki oto błyskawiczny sposób kończy się zwolnienie, kaszel mija, katar ginie w tonach chusteczek higienicznych a ja  wracam do formy z przed tygodnia.
Dochodzę do wniosku, ze nie potrafię wypoczywać, bądź w domu wypocząć się nie da, lub żeby wypocząć trzeba najpierw zmęczenia. W moim przypadku nie o zmęczenie fizyczne chodzi, ale intelektualne. Niestety w durnej pracy intelektualnie zmęczyć się nie da.
A na przekór wszystkiemu to jedno zdarzenie, uzmysławiające nam to co dzieje się w moim wnętrzu.
Pierwsze usg, chyba warto było czekać. Na takie zaskoczenie nie byłam przygotowana. Spodziewając się białej plamy, zaczątku istnienia, jakież było moje zdziwienie i ogromne wzruszenie, gdy zamiast tego ujrzałam mała, 5 centymetrową istotkę, zlepek nas samych, już ukształtowaną i radośnie machającą raczkami i nóżkami. Na samo wspomnienie szklą mi się oczy i dochodzi do mnie, że to prawda. Że ono tam naprawdę pływa i teraz to już nie żarty, ale odpowiedzialność za Oniaste istnienie :D

Posted in Bez kategorii | 3 Comments »

Mąż każe, żona słucha

Jak mam pisać, kiedy z jednej strony nic się nie dzieje, z drugiej huczy i buczy.
No i co? że byliśmy na imieninach u rodzica i spacerze w Kampinosie?? a no byliśmy, cudnie obcować z drzewami w miłym towarzystwie ludzi.
Że zapachy zdeprymowały moją jaźnię, męczę się ludźmi i Męża nie poznaje, bo woń inniejszą niż zwykle wydaje. Po krótkim namyśle stwierdzam, że miasto przeraźliwie śmierdzi i ja na miejscu mego Pępuszka głeboko zastanowiłabym się, czy oby na pewno chce się w nim urodzić.
Całe szczęście horyzont połyskuje obietnicą działeczki…, na nieszczęscie załatwianie lokum mieszkalnego i precyzowanie naszych potrzeb nie wygląda obiecująco.
Dzisiaj w repertuarze wieczoru, wyczekany film, który mam nadzieję nie zawiedzie moich wyostrzonych zmysłów.. mrau :)

Posted in Bez kategorii | 2 Comments »

Jesień

Kończące lato  budzi  smutek tylko przez moment. Ożywiające powietrze pachnące deszczem , oczekiwane promienie słońca grzejące szyby tramwaju, tylko tyle wystarczy by zanurzyć się we wspomnieniach przebytych jesieni, tych pięknych, pachnacych dojrzewającymi jabłkami czy  obrzydliwie męczących swoją szaroscia i przeszywającym do szpiku kości zimnem. Jesień wiruje w przedostanim tańcu z latem, a nas delikatnie smaga końcówką swojego płaszcza.
Cieszę się ich tańcem i korzystam z jego cudowności kupując jesienne owoce na letnich straganach. Brzoskwinia, jabłuszko i gruszka…. i tak jak zazdrosciłam Turkom cudownego morza, braku dziur w jezdniach  i żaru z nieba, tak teraz im współczuję, że nie mają możliwości cieszyć się z tego, na co u nas wszyscy narzekają …nieprzewidywalności pogody, różnorodności zapachów pór roku i ich kolorystyki, łącznie z szarością  ;P

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »