W wyniku zalewu pytań o imię naszego cichego nadal dziecka postanowiłam dziarsko sięgnać do kalendarza imion, a te ładnie brzmiące pozakreślac ołówkiem do dalszych oględzin. Jakież było moje niezadowolenia, gdy po wyczytani pierwszych trzydziestu, dochodząc bodajże do Fabiana, prawie zalałam się żółcią. Okropne to zajęcia wybieranie imienia dla dziecka, żeby przebrnąć przez stosy idiotycznie brzmiacych Erhardów, Emiliuszy czy Żyliw trzebaby kilku butelek wina wypitych w dobrym towarzystwie i naprawdę niebywałego wyluzowania. Utwierdziłam się w przekonaniu, że na ten moment poczekamy conajmniej do czasu nawiązania z Nim bliższego kontaktu, jak nie do narodzin…
lis
15
na dobry początek
Godzina 17.25, wczesny, środowy wieczór, spędzam w bezruchu i beznadziei opychając się słodką chwilą od Dr Oetkera, ani to słodkie, ani na chwilę, ogólnie szit z grudami i mnóstwem sztucznego gówna, ale ładnie pachniało (kiedy koleżanka się opychała) więc postanowiłam spróbować. Dzidzia narazie też nie protestuje, więc jem, wiedząc, że głód czycha tuż za rogiem,a kiedy dopadnie, zwinę się w konwulsjach i złym samopoczuciu.
Na moim czole w okolicach brwii, od wczoraj połyskują dwie ślicznie symetryczne diody, nazwane pieszczotliwie różkami, boli i sprawia że czuję się obrzydliwie.
Do tego wszystkiego brzuch nie rośnie, dziecka nie czuję, radość życia mnie nie zalewa. Gdzie te uroki ciąży?? no gdzie???
Następna notka bedzie pozytywna, jeśli tylko zdołam napisać ją rano, nie wieczorem.. :/
Posted in Bez kategorii | 2 Comments »