Wspaniała, przyjacielska atmosfera w pracy to fikcja. Szczególnie w gronie 60 osób co daje nieźlą mikstrurę najpodlejszych ludzkich zdolności. Możemy być szlachetni , uczynni i mili, ale prędzej czy później i tak z niewymuszoną finezyjością, conajmniej raz w miesiącu zorganizowalibyśmy komuś z sąsiedniego działu “jesień średniowiecza” z dupy!
A jutro przyjdzie Mikołaj obdzieli wszystkich prezentami, zapakujemy bony do torebek i kieszonek, z utkwionymi resztkami mięsa między zębami uśmiechając się serdeczecznie…
gru
14
praca czyni wolnym
Posted in Bez kategorii | 4 Comments »
4 Responses
Leave a Comment
Grudzień 14th, 2006 at 13:03
ależ to ujęłaś – nie podoba mi sie tylko tytuł – iście faszystowski
Grudzień 14th, 2006 at 18:34
oj prawdziwe, acz widać że pisane w afekcie
kochana nie strasz idę w poniedziałek do nowej pracy!… ;-/
Grudzień 17th, 2006 at 15:50
Madziu, wierz mi, masz wielkie szczescie ze nie musisz z Angloami pracowac, to chyba najbardziej zaklamany i dwulicowy narod na swieci, nawet jak pchniesz kogos nie chcacy na ulicy to ta osoba Cie przeprasza!!!….maz ma racje, pieknie to ujelas
Grudzień 18th, 2006 at 00:22
a ja na prezenty sie nie doczekałem…moze we wt.