niedawno były święta

 W naszym domu dogorywa jeszcze choinka, trzyma sie dziarsko pionu, przy wietrzeniu ciągle pachnie a igły gubi sporadycznie trącana członkami naszymi lub psa. Roztkliwia mnie ten wielki, brązowy łeb z powbijanymi igłami w czoło, któremu właśnie przed chwilą ponownie udało się wyrwać choinkowemu potworowi ukochaną piłeczkę :)
Przy ostatniej śniegowej pogodzie, nawet wyschnięta, naładowana gożdzikami pomarańcza nabiera innego wyrazu.
Siedząc w pracy wspominam te święta , jak były w kilku momentach cudownie powolne i tylko nasze, a w tych innych wypełnione charmidrem, pośpiechem, obżarstwem, całkowicie przeciwstawne, co nie znaczy że gorsze.

Chcielibyśmy stworzyć swoje własne rodzinne tradycje, bo w niezmienności pewnych rzeczy tkwi ich siła. Coś co dojrzewa i powtarza się przez wiele lat tylko w określonych okolicznosciach musi nosić w sobie ładunek emocjonalny.
Więc od dwóch lat próbuje poskładać wszystko do kupy, ale niedokońca z powodzeniem. Czas przecieka przez palce, brakuje go by z odpowiednim rozważaniem dojść do sedna wszystkich świątecznych goraczek, nie zgubić się na tłumnych drogach.
Jedna jest już na pewno, że drzewo musi być wypełnione żywicą, wybrane przez nas obojga i wniesione przeze mnie :) I ciastka będą co roku, coraz więcej bo pomocników przybędzie i mordek do ich pożerania też.

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

One Response

  1. mąż Says:

    cie kocham

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.