kocham

Kocham swego męża bardziej niż siebie samą, bo siebie kocham średnio, pewnie powinnam bardziej. Ktoś mądrze powiedział, że by kochać prawdziwie drugą osobę, trzeba najpierw pokochać siebie, tzn uwierzyc w swoje możliwości. Także uczę się tego kochania z każdym dniem.
Teraz już wiem, że bezwarunkowo uwielbia się swoje dziecko. To niesamowite, patrzeć na tę kruchą istotę, stwarzać jej poczucie bezpieczeństwa i przede wszystkim karmić, na poczatku boli, ale warto :)

Przed nami jako rodzicami jeszcze długa droga, ale ten pierwszy odcinek, kiedy staliśmy się kimś zupełnie nowym, kto staje się prawdziwie odpowiedzialny, mamy już za sobą i jestem z nas dumna. Może chwile rozdrażnienia były, ale zawsze w odpowiednim momencie przychodzi reflaksja co jest naprawde ważne. Przeciez Blanka to owoc naszej miłości, więc trzeba pielęgnować nie tylko ten owoc, a przede wszystkim drzewo je wydające. My jesteśmy tym drzewem i musimy o siebie dbać, kochać, przytulać, rozumieć i wspierać, nawet kiedy jedna gałąż irytująco drga na wietrze.

Posted in Bez kategorii | 2 Comments »

Orzeszek

Orzeszek ten nasz jedyny, ukochany pozwala mi odkrywać swiat na nowo. Przemierzamy okolice wszerz i wzdłuż, Ona śpi, ja podziwiam rozkoszujac sie zapachami wiosny. Niezwykle piekny jest stary ursus i wszystko w nim pachnie bzami…

orzechowy spacer

Posted in Bez kategorii | No Comments »

owoc miłości

Miałam pisać na gorąco, ale nie dało się wyrwać z nowego życia choćby na chwilkę. Teraz emocje opadły, przyzwyczajamy się do  statusu rodziców. Mama Magda, Tatuś Przemek, Córcia Blanka, Pies Luis – rodzinka w komplecie. Czasem wpadnie Babcia z Dziadkiem, czy Wujek z Ciociami, ale nasza najściślejsza rodzina jest najważniejsza. Trzymamy się mocno razem i tęsknimy, kiedy tylko jedno z nas oddali się chociaż na moment.

Zawsze miałam problem z docenianiem darowanych mi przez los rzeczy, wszystko od lat pozostaje w normie, coś mija, coś tracę, wtedy tęsknie i pragnę na nowo.
Powiem szczerze, wcale nie chciałam tak szybko rodzić, w tym stanie posiadania Blanki tylko dla siebie pod sercem było mi cudownie. Ona taka spokojna, że aż nadto, że aż brak obtłuczonych żeber i bezdechu w piersiach. Nasz prawie codzienny basen, chęć do działania, spokój, komu spieszyłoby się do tego osławionego bólu narodzin ?? Teraz patrzę na nią godzinami i żaluję że w brzuchu nie potrafiłam kochać jej tak jak teraz, kiedy wreszcie pozwolono mi jej dotknąć i objąć.
Na święta mielismy całkiem inne plany, W niedziele wielkanocną kładłam się na nowej kanapie u rodziców, a na stoliku obok spoczywały psikawki napełnione wodą na wypadek porannego ataku rodziny :)
Sen nie trwał jednak długo i już koło 1 się zaczęło. W pierwszej reakcji byłam zła, bo torba niespakowana, bo nie jestem przygotowana, bo śpiąca, bo jeszcze za wcześnie.

Później radząc sobie niezdarnie z bólami marzyłam tylko o tym, by znaleźć się pod opieką położnej, która powie mi jak je przetrzymać i pokonać. Pani Agnieszka spełniła moje oczekiwania, ale Przemuś spełnił je po stokroć!! już nawet nie musiałby nigdy mówić, że mnie kocha po tym wszystkim co zrobił, uczestnictwo w cudzie narodzin dziecka to najwspanialsza rzecz jaką rodzice mogą zrobić razem, teraz już to wiem. Czy bolało?? nie uważajcie mnie za dziwadło, ja wcale nie lubię bólu, ja po prostu lubię z nim walczyć. Z perspektywy tych parunastu dni, ale i zaraz po porodzie, uważałam, że ten ból nie stanowił granicy mojej wytrzymałości, dzieki ciepłej atmosferze, Przemka obecności i wsparciu jaki mi dawał, poświeceniu z jakim polewał wodą brzuch w czasie skurczu czy przytrzymywał spoconą z wysiłku głowę. Cały trud układa się w prosty schemat, który wystarczyło wspólnymi siłami wypracować by przetrwać do końca i być z siebie dumnym. A i tak finału tego spektaklu nikt nie zdoła opisać słowami, a nawet gdyby prówał, to uwierzcie, dopóki sami tego nie przeżyjecie, wyobrażenia to nic!

Posted in Bez kategorii | 2 Comments »

serialowy kit

Wczoraj szperając w internecie natrafiłam  na tekst jednego z użytkowników forum- “najbardziej szkoda mi starszych ludzi oglądających modę na sukces…… i tak nigdy nie obejrzą ostatniego odcinka”. Wybuchnęłam gromkim śmiechem, by za chwilę zalać się goryczą, co jest w tym debilnym serialu, że patrzy na niego taka chmara staruszków, pewnie nic ciekawszego w telewizji o tej porze, a gdy ktoś ma raptem 3 kanały do odbioru to siłą rzeczy się wciąga.. może. Moja Babcia oglądała, nie mam jej już 6 lat, moda na sukces została, Anki babci tez już brak, moda na sukces nie przemija :) Czy stacja Ojca R. konkuruje programowo w tym czasie antenowym z jedynka i jej szlagierowym hiciorem?? chyba aż sprawdzę.
A w wysokich obcasach dodatkowo artykuł o polkach serialowych, jakież one płytkie i ogłupione, bez mężczyzn niezaradne, dla których celem w  życiu staję się posiadanie faceta, później jego utrzymanie by wkońcu legnać na zgliszczach swoich oczekiwań i zostać samotną matką z mężem w ramionach młodszej. Na miłość boską nasze kobiety ogladają te seriale, ja też obejrzałam kilka odcinków i zaczynam się obawiać czy czasem jakaś złota serialowa prawda nie przeniknęła niezauważona do mej podświadomości pustosząc właściwe wyobrażenie o tym kim być powinnam.

Posted in Bez kategorii | 4 Comments »