Życie toczy się zwykłym rytmem, po dwóch i pół tygodniu spędzonym w ursusowskiej samotni, wyjechałam tam, gdzie nie znajdziesz chwili spokoju. Dzisiaj minął już 4 dzień, a ja ciągle czuję się jakbym przyjechała przed godziną. Blanka posiada niezwykłą umiejętnośc klimatyzowania się w nowych miejscach. Poza tym jej stały rytm dnia nie ulega zmianie, przez kilka godzin od rana do wieczora usilnie stara sie dolaczyc do grupy biiin laadena, by wczesnym wieczorem rozjasnic atmosfere promiennym usmiechem, nastepnie najesc sie do syta najlepiej z obu cyców i zasnac w ramionach mamy konczac tym samym kolejny dzien.
Mnóstwo ciotek, dzieci, nowym miejsc, kolejnych ramion do trzymania, cudowne spotkanie z Pradziadkiem i pierwsza wizyta koleżanki Ninki, na której “spotkanie z Jezusem” wybieramy się w Niedzielę
Czeka mnie wiec wizyta u fryzjera, grzebanie w szuflandii i wymyslenie prezentu na to spotkanie.. czy ktoś ma jakis pomysł???help!!!!!!!!!!
Poza tym wreszcie dorwałam grę w klasy Cortazara, uwielbiam kiedy cos przypadkowo wpada mi w rece, szczegolnie jesli chodzi o ksiazki, uznaje je wtedy za dar od losu. Po przesycie amerykanskich czytadelek, z których jedno było nie powiem, dosyc ciekawe, wreszcie wkraczam w swiat bardziej skomplikowany. Juz po pierwszych kilku stronach jestem wypelniona magiczna ciekawoscia i drżeniem melancholii ? nie wiem jak to nazwac, sa po prostu ksiazki, ktore czytam z namaszczeniem, ktorych brak mi zostawiac, bo zbyt szybko zapominam. Mam przeczucie ze ta okaze sie jedna z nich.
Czerwiec 26th, 2007 at 22:31
no
to wracaj
wracaj już
tu masz spokój