Związki na odległośc to nie dla mnie. Owszem warto od czasu do czasu za soba zatesknic, ale w przeciagu tych trzech miesiecy az jedna trzecia spedzilysmy poza domem, z dala od Tatusia. Napawa mnie to lekiem, glowe nachodza czarne chmury, czlowiek nawet w pelni szczescia podswiadomie chyba wie, ze za rogiem moze przydarzyc sie cos zlego, co zburzy cała harmonie. Kiedy jestem sama, wlasnie takie gnebiace mysli kraza po orbicie jak aureli nad glowa. Moze na urlopach macierzynskich juz tak jest…
Za tydzien wyjezdzamy nad morze, troszke sie obawiam, bo Blanka ma przeciez niespelna trzy miesiace, a to jednak dalej niz przypkowo czy solec, ale otoczona gromada cioc i rodzenstwa powinna byc szczesliwa. Duza rodzina to wielkie szczescie jaka by nie byla.
Czerwiec 28th, 2007 at 10:32
no to nie za długo pobędziecie..
znowu sam
Czerwiec 28th, 2007 at 13:11
Morze nie jest daleko
wierzcie mi
Czerwiec 28th, 2007 at 13:56
ja wiem czy niedaleko?
blisko też nie
Czerwiec 29th, 2007 at 20:54
Blisko czy daleko…bez roznicy, grunt ze to polskie morze, polska zlota plaza…podeslijcie mi troszke piasku