radosne południe. Obok mnie dopieszczone dziecko i pies, poodkurzane kurze. Blanka uśmiecha się radosnie, Luis obserwuje ja z ciekawoscia opierajac pysk na bujaczku. Wtorek mamy ułozony i szczesliwy. Biorac pod uwage ze wstalysmy o 10 to jak nic musze miec motorek w 4 literach.
Juz zauwazam pozytywy wakacji, przez te trzy tygodnie bez Luisa, w czasie których odbył kurację relaksacjną w spa na czumy, nabralam dystansu do sytuacji w której sie znaleźliśmy. Juz sie tak nie unosze, nie spinam kiedy strzepuje siersc w naszej sypialni, trudno co ma byc to bedzie, przeciez nie chcialam wychowywac dzieci w sterylnych warunkach.
Pozwoliłam mu lezec obok Blanki podczas ćwiczeń, obdarzylam rano pieszczotami, zrozumialam, ze bez niego życie byłoby niepełne, choć z nim mam troszke wiecej obowiazków.
Lipiec 24th, 2007 at 11:28
amen
Lipiec 24th, 2007 at 12:32
ale jak Wam się pies znudzi na troche, to dajcie znać