jest południe

radosne południe. Obok mnie dopieszczone dziecko i pies, poodkurzane kurze. Blanka uśmiecha się radosnie, Luis obserwuje ja z ciekawoscia opierajac pysk na bujaczku. Wtorek mamy ułozony i szczesliwy. Biorac pod uwage ze wstalysmy o 10 to jak nic musze miec motorek w 4 literach.

Juz zauwazam pozytywy wakacji,  przez te trzy tygodnie bez Luisa, w czasie których odbył kurację relaksacjną w spa na czumy, nabralam dystansu do sytuacji w której sie znaleźliśmy. Juz sie tak nie unosze, nie spinam kiedy strzepuje siersc w naszej sypialni, trudno co ma byc to bedzie, przeciez nie chcialam wychowywac dzieci w sterylnych warunkach.
 Pozwoliłam mu lezec obok Blanki podczas ćwiczeń, obdarzylam rano pieszczotami, zrozumialam, ze bez niego życie byłoby niepełne, choć z nim mam troszke wiecej obowiazków.

Posted in Bez kategorii | 2 Comments »

2 Responses

  1. mąż Says:

    amen ;)

  2. maciek Says:

    ale jak Wam się pies znudzi na troche, to dajcie znać :D

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.