Co łatwo przychodzi tego się nie docenia. Dostaliśmy wczoraj w prezencie wieczorne wyjście z domu, ale że było w sumie niespodziewane to i bez większego planu. Ponieważ wielce miejscy nie jesteśmy i nie mamy swoich ulubionych miejsc
niezbyt wiedzielismy czego chcemy.
W końcu wylądowaliśmy na sushi, warto wiedzieć jak smakuje potrawa, która nie tak dawno jeszcze egzotyczna, obecnie do zjedzenia w przelocie pomiędzy kolejnymi sklepami w galeri auchan.
Spodziewałam sie delikatności ryby zanurzonej w pysznym ryżu i ostrości dodatków, wyszedł suchy klajster z pałeczkami krabowymi, sosem chrzanowm (ble) i imbirem. Ogólnie mdło, ale dla pełniejszego osądu zamierzam zgłębiac temat sushi w jeszcze innych miejscach.
Cokolwiek bym nie jadła, fajnie że z nim, a i tak najbardziej podniecała podróż samochodem
Dzisiaj z samego rana wizyta w przychodni, która okazała się zdecydowanie milszą od ostatniej. Negatywne wrażenie zmyte. Spotkanych kilka zakmniętych mam z dziećmi (w mieście ludzie dziczeją), w tym jedna mama w lnianej bluzeczce z dzieckiem przykrytym grubym kocem po samą szyję, pomyślałam że to noworodek, bo wystawały mu tylko oczy, a zazwyczaj tak grubo ubiera się kilkutygodniowe dzieciątka. Okazało się, że “maluszek” jest w wieku Blanki i bagatela jest od niej prawie 3 kilogramy cięższy.
Nie wiem doprawdy jak to dziecko wytrzymało w pomieszczeniu gdzie panowały 22 stopnie, nie było wiatru, a tu czapka, ubranko, gruby koc, i jeszcze w wózku. MASAKRA!
no a po powrocie do domu niespodzianka, najwiekszy luisowy zyg jaki do tej pory widziałam, posłanie poleciało do pralki, wypełnienie na balkon, luis pod drzwi. niewyobrazalnie fajnie wyciera sie kabelki z wymiocin, polecam.
Lipiec 26th, 2007 at 10:55
a propos ostatniego akapitu, musimy zakładać mu kaganiec. i nie pozwalać mu jeść trawy, albo iść na badania z tym gupkiem.
Jak kojce ?
Lipiec 26th, 2007 at 11:32
oj daj spokój, nie chce mi sie nic robic, chce nmi sie spac, po tym jak wczoraj zasnalam o 2
ide na spacer
Lipiec 26th, 2007 at 12:08
biedny pies. ale to dziwne. on zyga po trawie? u nas jadl trawe na potege i jakos mu nie wymiotowalo.
Lipiec 27th, 2007 at 08:56
hehe trzeba było do nas wpaść
psy jedząspecjalnie po to żeby rzygaćna złość, a moje jeszcze srają
na potęgę
Lipiec 27th, 2007 at 10:24
fajne psy! to jakaś specjalna rasa?