Pewnych rzeczy nie rozumiem.
Dzwonię do jednego goscia na komórkę, który zajmuje sie sprzedażą wypasionych kojców dla psów.
Ten odbiera, słucha uważnie co mam do powiedzenia, a mówię niewiele
- ile kosztuje najprostrzy kojec dla psa prosze pana ?
- Przepraszam najmocniej, ale mam dzisiaj smutną uroczystość rodzinną, czy może Pani zadzwonić jutro, udzielę wszelkich informacji..
Prawdziwie mnie zamurowało… oczywiście, przepraszam, dowidzenia, zadzwonię jutro.. poczułam się okropnie.
I teraz pytanie – kto do diabła na smutnych uroczystosciach rodzinnych nie wyłącza telefonu, żeby ludzie dzwonili i pytali o takie pierdoły??
pfff .. jak to robi Ciocia Andżela.
p.s. rzeczonego jutro Gość nie odbierał telefonu, może poszedł po rozum do głowy.
Lipiec 27th, 2007 at 13:49
Niektorzy nie maja wyczucia chwili…ale coz..Buzka