o rany boskie

Niewiarygodne, ja rozumiem, że potworem nie jestem, mam miłą aparycję i ogólnie ludzie się do mnie raczej uśmiechają niż uciekają, ale że jako matka będę obiektem podrywu… nigdy bym nie przypuszczała. I nie myślcie sobie, że mi to jakoś pochlebia, jestem zła i osaczona. Ciągle napotykam sie na osiedlowego ogrodnika, ja ide do sklepu on pieli różyczki, ja idę na spacer – on podlewa trawniczek. W zasadzie niezłą ma pracę, przestawianie przez cały dzień ogrodowego węża kawałek po kawałeczku żeby trawa lśniła zielenią. Oprócz pracy jest lekko łysiejący, ma szparę między jedynkami i szczerzy się na mój widok z odległości kilometra.
Fakt to ja go pierwsza zaczepiłam, kiedyś gdy zapomniałam telefonu, poprosiłam żeby zerknął na wózek z Blanką przez chwilkę, ale czy to oznacza że szukam mężczyzny na stałe ??
Chyba wygladam na samotną matkę…

Posted in Bez kategorii | 3 Comments »

w kobietach siła

Życie bez koleżanek byłoby nudne i niepełne. Rozmowa telefoniczna z pewną Księżniczką:
- słuchaj ostatnio przytyłam, nie wiem dlaczego, w zasadzie nie jem więcej a zbiera mi sie tyle okropnego tłuszczu..
- to przez zimę, nie martw się, zapasy
- o kurcze super, a myślałam że to przez bitą śmietanę, dzięki, od razu mi lepiej :D

Kobieta jest w stanie wytłumaczyć wszystko i wszystkich… szkoda tylko tych dam, które z klapkami na oczach zażarcie bronią swoich durnych mężów, każdy medal ma dwie strony.

Posted in Bez kategorii | 5 Comments »

hurra

Teraz to sie bedzie działo.. Andzela wśród nas.. masz we mnie czytelnika, co to codziennie rano z wypiekami na twarzy swój komputer otworzy, dziecku wepchnie grzechotke i czytac bedzie z najwiekszym zainteresowaniem, takze sie nie len, a wiem ze nie bezdiesz bo masz wiele wiecej do powiedzenia ode mnie :)

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

malo sobotnia sobota

Sobota bez Niego jest pusta i taka calkiem nie sobotnia jakas. Tylko to ze mam wysokie obcasy i prase (czytam raz w tygodniu – jak z telenowela w sam raz wystarczy i wiesz o co chodzi) przypomina mi o tym dniu. Brakuje za to wspolnej kawy i słodkiego ciasteczka.
Córka poszła była zasnęła.. i śpi coś długo, więc zajmuję sie soba, zgodnie z wczorajszym mottem zakletym w lodówkowym magnesie (duca), którego i tak nie kupilam, bo nie moglam sie na motto zdecydowac. Teraz juz wiem, ze potrzebowalam czasu, to jedno które mi utkwilo i chce go miec brzmi mniej wiecej tak : albo ja moge byc elegancka, albo mój dom czysty :)
Mój dom jest w stałym rozgardiaszu, chocbym non stop w nim sprzatala, jest zwyczajnie za ciasny, jednak nie martwiac sie tym zbytnio (bo to przeciez sobota, a poza tym kraj sie wali od czubka wladczej głowy do pięt, a moze po prostu czysci) zrobiłam sobie peeling twarzy (czuje ze skóra teraz oddycha, moze lepiej bylo nie robic, skoro stezenie gazów w Ursusie takie duze, jak donosi Wujek Maciek) i przejrzałam “Gazetę”. A tam cuda, dziwy, na kiju i bez, włos się na głowie jeży, skóra gęsieje i język cierpnie.. w telenoweli moment kulminacyjny nadszedł, teraz spodziewam się wiele przerw na reklamy i ostateczne ciaguty do wyborów, żeby jak najwiecej publicznosci na strone swojej partii przeciagnac.

Po rewelacjach medialnych (córka nadal śpi) sięgnęłam po pamiętnik niemowlaczka, w który to wpisuje się różne rzekomo dla niemowlecia ważne daty wydarzeń. z większościa wymaganych informacji jestem w stanie się zgodzic, ale natrafiłam też na kilka bzdur w stylu:
“Pierwszej nocy sen nadszedł…  Mój sen skończył się o godzinie…” Bzdura totalna, wiadomo bowiem, że noworodek nie odróżnia dnia od nocy, a Mama w pierwszych dniach jego życia ma totalnie gdzies czy za oknem świeci słońce, czy księżyc i tak jej doba podzielona jest mniej wiecej co trzy godziny. Albo “oto słowa którymi Mama i Tata oznajmili o moim przybyciu..” szczesliwie wysłaliśmy mmsy.. nie będzie pustej rubryczki :/

Posted in Bez kategorii | 2 Comments »

Mój Mąż Mężczyzna

Mój Mąż to mężczyzna z krwii i kości, taki braveheart dosłownie. Nie dość, że nieuląkł się porodu, wykazał niebywałym wręcz w takich sytuacjach rozsądkiem i opanowaniem, to jeszcze z zimną krwią wyrywa kleszcze by wymierzyć im karę ostateczną w formie spalenia. Cieszy go szczerze syczenie wrednych pancerzyków i kleszczowy, smrodliwy dymek.
Ale to nie wszystko, podziwiam go i cenię również za ostatnie dokonanie, ponieważ wie, ze na widok  wszelakich bolacyh ran miewam tzw. ścisk pośladków, oszczędził mi widoku zaropiałej dziury w głowie naszego brytana.Tak tak, tygodniowe wakacje w budzie nie pozostały obojętne dla kondcycji fizycznej Luisa, wrócił z dziura na środku łebka. Rana nie chciała się zagoić, zaropiała, zrobił się jakiś czop i luis z zapuchnietym pyskiem wygladał jak bulterier. Od razu pomyśleliśmy, że opuchlizna to wynik użądlenia osy, które piesek pożera w ilościach hurtowych, dopóki moj dzielny mężczyzna nie odkrył dziury, a potem z lekarskim wyczuciem wycisnął zalegającą wydzielinę i polał spirytem.
Mam w domu samych twardzieli, taka prawda.

Posted in Bez kategorii | 3 Comments »

i jeszcze jedno

pierwsze obrady sejmu po wakacjach.. topowy temat pies marszałka Dorna, wszystkie media podaja super oryginalne imie pupilka – Saba.
Co z tego ze  koalicja sie rozpadla , rzad jest mniejszosciowy i wszystkie kluczowe sprawy wymagajace rozwiazan stoja… w telewizji bombarduja nas propagandowe filmiki, ze ogolnie jest super bo wreszcie Piz nami wlada.

Czy juz mozemy się zawstydzic??

Posted in Bez kategorii | No Comments »

moja warszawa

Warszawa w której mieszkam, którą przemierzam z dzieckiem to w zasadzie przedmieścia. Mają swój niepowtarzalny klimat. Ze specyficznym smutkiem wnętrza mijam ciągle te same stare, zniszczone domy, budynki samotnych ludzi i wielu nieszczęść. Tak, zniszczony dom wyglada jak “skarbnica” niepowodzeń, jednocześnie to coś, co w sobie mają wywołuje marzenie  ze do nich wchodze, wciagam mocny zapach wilgoci, starosci, zaniedbania i chcialabym zeby byly moje. Pragnienie posiadania choc jednego z tych domków jest pociagajace bo nierzeczywiste, przeciez mój prawdziwy domek w Kłudziu jest taki sam, tajemniczy i opuszczony, dodatkowo śmierdzi, a kiedy wyobrazam sobie siebie porzadkujaca ten skansen to w wyobrazeniach za kazdym razem odrywam linoleum ze scian. Pod nim masa glizd, jajeczek i wszystkiego czego jeszcze mozna spodziewac sie pod takim zawilgitnialym badziewiem. Nie, nie chce mi sie sprzatac Kłudzia, a szkoda. Może razem byloby razniej, ale Tobie tez sie nie chce , wiem to, brzydzimy sie oboje.

 Po tygodniowej przerwie przemierzylam krótki odcinek spacerowej trasy,  dziś zdecydowanie widze wiecej, moze stad wlasnie pomysl na pokazanie mojej warszawy.. zatrzymanie jej na dłuzej, bo przeciez juz niebawem stad uciekne, a wtedy pozostana tylko wspomnienia.

Posted in Bez kategorii | 2 Comments »

kamień w wode

na wsi zawsze wpadam jak kamien w wode, czas tutaj namacalnie przelatuje przez palce. nie moge nazwac pobuty inaczej niz wakacje. nie robie nic poza opieka nad blanka i obrzadkiem psiejskim. luis pewnie pomyslal, ze tu zamieszkalismy, toz juz tydzien mija od poczatku turnusu.

internet jest, ale miejsce przed komputerem ciagle zajete, a to przez siostrzenca milosnika gier, albo szwagra wirtualnego brydzysty, który na grze spedza kazda wolna chwile czym wyprowadza z rownowagi moja biedna siostre. drodzy mezczyzni pasje pasjami, miejcie, szalejcie, ale nie narzekajcie pozniej ze wasze zony nie maja zadnych zainteresowan, bo kiedy widze swoja sfrustrowana siostre to juz wiem, czego jej w zyciu brakowalo… samotnosci, bycia chwili samej przed malzenstwem, macierzynstwem, gdzie bylaby odrobina czasu na znalezienie wlasnego miejsca w swiecie. teraz obarczona zyciowymi rolami, ktore poniekad sama wybrala, poniekad narzucilo je zycie, miota sie i denerwuje, nie mogac czerpac z niego garsciami jak te kobiety które ze swoich pasji uczynily priorytety, bedac czesto negatywnie oceniane przez reszte.

ach poplynelo gdzie sedno, no wiec wies jest słodka acz przepastna, czas nie gra roli, wszystko nurza sie w swoim rytmie. nabawilam sie kataru, wreszcie dostalam do komputera i dzisiaj wracam do warszawy….

Posted in Bez kategorii | 1 Comment »

wartka akcja tygodnia

Ten tydzień choć dopiero się zaczął mogę określić jednym słowem – że jest wartki. Dużo się dzieje i w sferze fizycznej i mentalnej. Po pierwsze nastawiam sie mocno i wkrecam w bojowe zadanie poprowadzenia studia fotograficznego.  Dużo myślę i staram się naprawde z całych sił wierzyc że jestem zdolna do takich działań, no bo z tą samooceną bywa różnie, najczęściej marnie.
Poza tym tydzień obfitował bedzie w upiększanie, juz od poniedziałku mam piękną twarzyczke z czystymi porami, a od czwartku na głowie znowu zagoszczą jakies zmiany, jakie jeszcze do końca nie wiem, bo samo moje chcenie i widzenie to połowa, resztę aranzuje Marzenka, a ona wie, ze na mojej głowie można sobie zawsze pofolgować, nie traktuje bowiem włosów jak skarbu, wyznając zasadę, że i tak odrosną :)

Oczywiście niezmiennie realizuje sie jako Matka i musze przyznac, ze to zajęcie dostarcza najwiecej wzruszeń, uniesień i radości. Blanka rozkochuje mnie w sobie z każdym dniem coraz bardziej, dla tych którzy nie sa sobie w stanie wyobrazić tego uczucia, proponuje przywołać wspomnienie jak rozkoszne bywają małe zwierzaki. Dziecko to taki słodziak do potęgi entej.

Zeby było mało, zaczęłam wreszcie prowadzic bloga naszego Dziobaka

Czas ucieka coraz szybciej, staram się go łapać przez obiektyw i słowa, bo nie ufam swojej pamięci,  najbardziej zawodnej cząstki organizmu.
Ostatnio na przykład schowałam pieniadze do pewnej torby, nastepnie przyniosłam ja do domu i wsadzilam do garderoby zapominajac o pieniadzach. Dzis chcialam je z torby wydłubac, lecz okazało sie ze jest pusta!!!
Zguba znalazla sie miedzy ksiazkami kucharskimi, a ja nawet po znalezieniu nie moge sobie uzmysłowic kiedy je tam schowałam. Masakra!!

Posted in Bez kategorii | 4 Comments »

« Previous Entries