godzina W w Ursusie

O 17 solidarnie z “całym” miastem w ciszy stanęłyśmy na balkonie, wsłuchane w wycie syren.  Niestety w ursusie żadna z nich nie zagrała, żaden samochód nie stanął, żaden człowiek na osiedlu też nie. Jak strasznie zrobiło mi się żal, ze nie jestesmy w centrum razem z Przemkiem, Mackiem, Robertem i wieloma innymi osobami, które pamiętały i nie chodzi tu o demonstracje, tylko o szacunek dla determinacji i poswiecenia z jaka mieszkancy warszawy walczyli o godnosc.
w zeszłym roku tą krótką chwilkę , która w miescie chaosu zdaje sie byc wiecznoscia, spedzilismy razem. Przemus wywiesil obrzydliwy zolty koc na balkonie (zeby niby byc niewidocznym z syrena) i wyl ile sil w rekach… w tym roku cisza - nie cisza byla okropna.

Posted in Bez kategorii | 3 Comments »

3 Responses

  1. flywithme Says:

    no to rzeczywiscie smutne, ze nic nie zawyło… za rok pojedziesz z nami! a teraz blanka by nie wytrzymala tego halasu…

  2. danieluk Says:

    Aż syrena się zbuntowała :) tak szkoda mi się jej zrobiło jakoś.

    A co do braku syren i szacunku – szkoda słów.

  3. mąż Says:

    Za rok bedziemy razem w centrum.

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.