O 17 solidarnie z “całym” miastem w ciszy stanęłyśmy na balkonie, wsłuchane w wycie syren. Niestety w ursusie żadna z nich nie zagrała, żaden samochód nie stanął, żaden człowiek na osiedlu też nie. Jak strasznie zrobiło mi się żal, ze nie jestesmy w centrum razem z Przemkiem, Mackiem, Robertem i wieloma innymi osobami, które pamiętały i nie chodzi tu o demonstracje, tylko o szacunek dla determinacji i poswiecenia z jaka mieszkancy warszawy walczyli o godnosc.
w zeszłym roku tą krótką chwilkę , która w miescie chaosu zdaje sie byc wiecznoscia, spedzilismy razem. Przemus wywiesil obrzydliwy zolty koc na balkonie (zeby niby byc niewidocznym z syrena) i wyl ile sil w rekach… w tym roku cisza - nie cisza byla okropna.
sie
1
godzina W w Ursusie
Posted in Bez kategorii | 3 Comments »
3 Responses
Leave a Comment
Sierpień 1st, 2007 at 20:51
no to rzeczywiscie smutne, ze nic nie zawyło… za rok pojedziesz z nami! a teraz blanka by nie wytrzymala tego halasu…
Sierpień 2nd, 2007 at 08:39
Aż syrena się zbuntowała
tak szkoda mi się jej zrobiło jakoś.
A co do braku syren i szacunku – szkoda słów.
Sierpień 2nd, 2007 at 12:08
Za rok bedziemy razem w centrum.