Niedzielę chcę zapamiętać na dłużej, bo jest prawdziwie tego warta. Dostrzegłam w sobie kobietę, szczególnie tąpnęło mną wczoraj po obejrzeniu zdjęć…. mam dziecko, mam męża a na fotografiach przedstawiam się pełnie, nie w kwestii krągłości fizjonomicznej, ale ogólu, psychiki, prezencji.
W domu jestem tylko dziewczynką wychowującą dziecko i psa, z wycietą śmiesznie grzywką i ubraniach nadajacych się na wyjscia z psem ![]()
Taką siebie lubie i akceptuje, w tym mi dobrze. Niedziela to klasyczna sukienka, biust do przodu, broszka, “gwiazdy jednej nocy” na stopach, jedwany żakiecik, och i ach, zaręczynowy pierścionek na palcu i elegancki zegarek. W tym też mi było dobrze, upajałam się komplementami w zwiazku z dzieckiem, z uroczystościa. Przemierzając sale w obcasikach, wymieniając uprzejmości, gadajac zza stołu z bliskimi.
Wiem to nie jest synonim dorosłości, nie umiem tego określić, dlaczego i jak, ale wiem że podczas tej uroczystości poczułam się dorosłą i co ważniejsze dobrze mi z tym. Myślę, że tak jak Przemkowi wydaję sie, że ma 23 lata, ja przez najbliższe lata zostanę przy swoich 26, bo ogromnie mi w nich przyjemnie i pełnie. Po prostu.
wrz
26
kobieco
Posted in Bez kategorii | 4 Comments »
4 Responses
Leave a Comment
Wrzesień 26th, 2007 at 11:01
Nie zapominaj że zegarek na ręku nie działał
Był tylko czysto dekoracyjnie
Wrzesień 26th, 2007 at 11:06
no ba!
ale wiesz co? to trzeba chyba mieć właśnie męża, dziecko i półki z subiektywnie poukładanym życiem żeby cieszyć się z 26. bo mnie to raczej przeraża a w perspektywie 30-tka. śmieszne różnice, ciekawe życie nie?
Wrzesień 26th, 2007 at 12:04
przemkowi się wydaje, że ma 23? hm… a ja się czuję na kilkanaście, max pod dwudziestkę. widać to rodzinne. ostatnio, jakiś tydzień temu mnie barmanka o dowód pytała i za nic nie chciała uwierzyć, że jestem od ponad 6 lat dorosły…
Wrzesień 26th, 2007 at 12:47
Metryki się nie liczą, ważne na ile się czujemy – tak wewnętrznie.
Magda jesteś świetną żoną i mamą – na tyle, na ile uda się określić po kilku spotkaniach. Podziwiam.