Piekę golonke. W zasadzie miała być z niej zupa dla psa, ale po wstepnym ugotowaniu tak ladnie wygladala ze sie rozmyslilam.
Teraz pozostaje pytanie, czy bardzo długo zamrożona golonka jest już trująca, czy jeszcze się z wami spotkam.
Luis zjadl skórke z mieskiem i żyje. Nie zapraszam nikogo, bo wiadomo co sie teraz w piekarniku dzieje..?
Poza tym, kto chcialby jesc golonkę z zupy dla psa??
Tak tak, takie mam ciezkie zycie, szczegolnie w kuchni. Nie chce mi sie gotowac.
paź
2
golonka
Posted in Bez kategorii | 4 Comments »
4 Responses
Leave a Comment
Październik 2nd, 2007 at 15:02
nouf! psie żarcie! piknie. ale jak już zaczniesz przyżądzać suchą karmę albo te pyszności z puszki w sylu czapi to daj znać. są ludzie co Cię kochają to się zrzucimy na jakiś przyzwoity drób
Październik 2nd, 2007 at 15:48
a moze przywioze Ci Madziu pirczona karkoiwke ,tak na pare dni ,zebys niemusiala gotowac?
Październik 2nd, 2007 at 21:56
Ksiezniczko wreszcie wrocilas,juz myslalam ze poplynelas ta wisla nad morze,razem z telefonem.
Październik 5th, 2007 at 16:32
Tato,Twoja karkóweczke przyjme zawsze z otwartymi rekami