cholera

Nie moge znalezc sobie miejsca. Przemek w ryczalcie zalatwia wszystkie sprawy, tzn jak najwiecej bo i tak wieczor zjebany.. wlasnie, 22:38 a On jeszcze poza domem. Takie tempo z jednej strony nakreca, ale z tej drugiej jak dlugo mozna??

wczoraj kiedy mielismy dluuugi wieczor, nasze cudne dziecko nie chcialo spac a uczestniczyc w rodzinnym komplecie, dzisiaj z kolei jak w zegareczku, kolacja, odbicie, tuli tuli i spać. Siedze i czekam, tak wiele moglabym zrobic ze az nic mi sie nie chce.
Słucham wycia pewnej Pani, ktora rozgrzac mnie nie moze, postanowilam na odczepne zajac sie allegro… no bo dzieci sie narobilo naokolo, prezenty szykowac juz czas.
Ze tez moje nastroje sa tak zmienne, raz wbita w ziemie jak kolek, za chwile nienormalnie szczesliwa i wszystko to w przeciagu 48 godzin.

Dwa ostatnie dni, calkowite przeciwienstwa. A propos tego wczorajszego, wpadla do mnie przyszła sąsiadka. Bawi mnie mysl ze mieszkanie jeszcze w powijakach, a juz utrzymuje kontakty towarzyskie z sasiadeczką i to nie byle jaką, jak sie postaram, to bede mogla jej cos zrzucic w polskim stylu na ten piekny taras ktorego jej tak zazdroszcze :)
Strasznie to pozytywna, ciepla osóbka, z ktora mam jeden wielce ekscytujacy temat – wykonczenie mieszkania. Wprawdzie mocno sobie tym glowy nie zaprzatam, ale juz niedlugo bede “musiala”.
Wczorajszy dzien zaliczam do bardzo udanych, dzisiejszy natomiast to mega obły drań, choc kilka pozytywnych akcentów bylo. Wysłany mail do Madzi, dobra rozmowa z potencjalna klientka, spacer w jesiennej ciemni z Blanka i psem, takze glowa do gory i do przodu, zgodnie z zasada raz na wozie, raz pod, jutro przejade sie na, nie ma innej mozliwosci.

Poniżej moje ulubione zdjęcie, znalezione ostatnio wyciska łzy na wspomnienie ukochanej opaski z wiatrakami. Mamo czemu wyrzuciłas moje wszystkie zabawki, gdybym ja teraz miala… ach.

Ja z ukochanym rodzeństwem

Posted in Bez kategorii | 3 Comments »

3 Responses

  1. flywithme Says:

    ta klientka, to co podesłałem?

  2. cyk cyk ? Says:

    To mrużenie młodszych dzieci spowodowane jest oczywiście rażącym Słońcem.

    Dojrzałe dziewczęta już z tym nieźle sobie radzą :)

  3. anaim Says:

    rozrzewniło mnie to zdjęcie, cholera jak ten czas pędzi… wydaje mi się że to tak nie dawno było, a tymczasem nasze dzieci są już takie jak my wtedy…pozdrawiam

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.