na fali

Godzina Pierwsza. Nowy dzień.
Moje życia w sypialni, pomimo komputerowego szumu słyszę ich oddechy, Przemek najprawdziwiej chrapie.
Blanka zgodnie ze swym zwyczajem powinna zaraz wstać, jak na złość, nieświadoma niczego czeka aż się położę.
To właśnie wtedy zmąci ciszę, rozedrze ledwie rozpoczęte sny swoich panicznym wrzaskiem. Jak co noc poderwę się by wziąć ją w ramiona, pomyślę, cicho bo obudzisz Tatusia, pogłaszczę i wepchnę pierś, jak stoper w ucho.
Miast stać się częścią tego spektaklu, mam przed oczami niedoskonałości cery pewnej aktorki, jak to Mama mówi, ze spalonego teatru. Z jakiego by nie była, jej twarz z pewnością prześladować będzie mnie tej nocy.
Ze zmęczenia nie chce mi się nawet spać, na domiar złego nie jestem zadowolona z tego co zrobiłam. Może to dobrze, bo wcześniej czy później dojdę do perfekcji.
Przynajmniej zaktualizowałam blogi. Dobranoc.

Posted in Bez kategorii | No Comments »

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.