Dziwią mnie ludzie zafascynowani sztuczywem. Skąd w ich głowach, jeśli posiadają jakiekolwiek poczucie estetyki zamiłowanie do plastiku.
Moja sąsiadka ostatnio próbowała wmówić mi, że podoba jej się sztuczna choinka, ktorą corocznie dekoruje w podobny sposób. No dobrze, nie zmieniamy z każdym sezonem bąbek, bo i sens w tym byłby znikomy, co zrobić ze starymi, zasmiecać wystarczająco brudny świat? na to się przecież nie zgadzamy.
Sama już nie wiem i szczerze trudno mi uwierzyć, że to przekonanie o ładnosci śmierdzącego plastikiem “krzaka” jest prawdziwe. Argument – Renia nie lubi świąt, kontrargument – po co je obchodzic?? czy istnieje jakiś mus społeczny?
A co ze sztucznymi wiązankami na groby, których miłośniczką ( raczej w sensie praktycznym) wydaje się być moja Mama wraz ze swymi siostrami oraz całą rzeszą kobiet odznaczających się nienaganną dbałością pomnikową.
Jedna z nich również chołubi plastikowe święta, choć osoba z niej ciepła i serdeczna.
Jeśli kiedykolwiek zdecyduje sie na sztuczne drzewko (co raczej nie nastapi) to tylko ze wzgledu na dzieci, bo igly sa kłujące… ale.. nie trujące, a dziecko to istota inteligentna, szybko się ucząca i nastawiona na maksimum przyjemności. Z ewolucyjnego umiłowania optymalnych warunków rozwoju nie będzie zakłuwać się do ran i krwii, tak myślę.
Ostatecznie tolerancję do zbieractwa benzynowych figurek, otaczania sie plastikowym badziewiem, kwieciem, proporczykami i wszystkim co ogolnie kojarzy sie z kiczem zwalam na garb jakiegos niedorozwoju poczucia ładności. Choć i ładne jest to co się komu podoba. Pozostaje mi więc zacisnąc zęby, podkulić ogon i zaakceptować kolorowość ludzkich upodobań, poddaje się, a choinki sztucznej nigdy mieć nie będę i już.
Listopad 27th, 2007 at 20:06
A ja Madziu Kochana pomyslalam ze w tym roku bedziemy mieli sztuczna choinke poniewaz strasznie mi zal tych drzewek ktore sa pozbawiane zycie tylko dlatego ze my mamy fanaberie posiadania zywej choinki przez kilka tygodni;nie powiem,zywa choinka pachnie i nadaje szczegolny klimat,ale czy warto?
Listopad 28th, 2007 at 09:50
To tak jak z mięsem, nie jedzmy kiełbas bo zabijają świnki.
To tradycja, to od pokoleń więc i przyzwolenie jest.
Listopad 28th, 2007 at 11:15
ale pamietajmy, ze caly przemysl trudniacy sie sadzeniem choinek, zeby je sciac przed swietami dostarcza nam mnostwa tlenu! czytalem kiedys jakies obliczenia, w kazdym razie w skali polski ilosc choinek sadzonych specjalnie z mysla o swietach tworzy w procesie fotosyntezy mniej wiecej tyle tlenu co zdaje sie jakas duza czesc puszczy kampinowskiej. wiec jak nie bedziemy kupowac zywych choinek, to oni nie beda ich sadzic i powietrze bedzie bardziej zatrute. pomyslmy i o tym.
Listopad 29th, 2007 at 00:36
no własnie Maciuś ma rację. My nie kupujemy choinek ukradzionych z lasu, a ze specjalnych hodowli. Dlatego tez nie mam skrópułów posiadania żywego drzewka.
Listopad 29th, 2007 at 20:48
w moim życiu tylko raz się pojawiła sztuczna choinka – byłem wtedy jeszcze małym chłopcem, a plastykowe szkaradztwa stały się wielkim hitem na polskim rynku (były to wczesne lata 90-te)i w skrócie powiem – NIGDY WIĘCEJ!! z uwagi na moje domowe zoo co roku moja choinka jest mniejsza i mniej na niej ozdób, ale za każdym razem jest prawdziwa i co roku kupuję ją dopiero w wigilię, wybierając oczywiście największego pokraka ze wszystkich… żywa choinka jest wspaniała i żadna imitacja jej nie zastąpi
Grudzień 2nd, 2007 at 18:07
No dobra przekonaliscie mnie,skoro tak juz jest i taka jest tradycja i tyle dobra z tej tradycji plynie to moze i ja tez sobie sprawie zywa choinke..