Potajemnie złoszczę się na ludzi których nie znam, głównie wtedy gdy widzę co robią ze swoimi dziećmi.
Wiem że to objaw mojej nietolerancji do “inności innych”. Ogólnie jestem obojętna, ale czasem jak mi coś zajdzie za skórę.. na przykład wchodzę na bloga synka mojej koleżanki, synek śliczny, fajny, normalny, aż tu nagle na jednym zdjęciu pojawia się obok niego stwór nie dziecko, półroczny tłuszczak. Zaciekawiona monstrum klikam dalej na linka, żeby zagłębić się w wirtualnej, jednostronnej znajomości.
A tam.. “urodziłem się w czerwcu i już siedzę”.. to tak w moim skrócie, w galerii zdjecie, potrójna fałda sadła.
I za co jestem zła?, toż to nie moje życie, nie moje dziecko, nawet mamy nie znam.
Za głupotę rodziców, bo żeby tylko dzidziuś już coś zaczął robić, sadzają na siłę, a niech się uczy łapać równowagę, później na siłę postawią a jakie tego żniwo zbiorą to już się nie zastanawiają.
A poza tym, to czym je karmią, że tyle tłuszczu wyhodowali??
Dobranoc
Grudzień 17th, 2007 at 00:06
ja mam podobne odczucie, mimo że nie jestem ojcem jeszcze. zaczyna mnie nosić za każdym razem jak widzę dziecko, które w ramach przekąski w wózku na zakupach wcina chipsy. no i za każdym razem mnie trafia jak widzę dzieci w MacSzybkoJadłoDajni jak jedzą śmieciowe żarcie…
Grudzień 17th, 2007 at 08:19
[...] temat przewodni, co objawia się nawet na ostatniej notce, wskazuje jedno – nerwy wsadź do [...]
Grudzień 17th, 2007 at 12:06
halo, cykadło?? i kto to mówi, ja jestem oazą spokoju.