Na razie jeszcze rzadkie, ale mam nadzieję na pewne usystematyzowanie tej kwestii. Lubię łączyć przyjemne z pożytecznym. Świadomość kolejnego wyjścia na zimny spacer w chlapie, mgle i ogólnej szarości napawał mnie obrzydzeniem, ale kiedy ide z zamiarem zrealizowania wyższego celu, do tego płątnego od razu lżej mi nogami przebierać.
Im więcej rzeczy na raz udaje się załatwic tym satysfakcja większa, niestety od dzisiaj spacery z psem mamy już z głowy.
Poddaliśmy się i oddaliśmy go Maćkowi. Na pewno lepiej się nim zaopiekujesz, a sam wiesz jak On się potrafi przytulać, u nas nie miał ostatnio możliwości. Szkoda.
Ostatnie zdjęcie z Blanką i Luisem w trakcie spaceru za kasę.

