Jedno z postanowien noworocznych – chodzić razem spać.
Brzmi dziwnie, ale sens ma i to nie byle jaki.
Nie rozumiem par śpiących osobno, przecież jednym z zalet bycia z kimś jest właśnie wspólne zasypianie, możliwość przytulenia sie i spokojnego odpłynięcia w czar snów ze znajomym oddechem przy uchu.
Uwielbiam z Tobą zasypiać, choć ostatnio szwankujemy.
Stałam się niechcący nocnym markiem i podczas gdy Ty wstajesz skoro świt, ja przekładam się na drugi bok.
Dzisiaj to by wyszło, gdybyś tylko nie zalogował się do tego głupiego, ale jak wciągającego portalu gdzie można poogladać po wielu latach przerwy znane twarze.
Wpadłam i oglądałam, dawną przyjaciółkę sąsiadkę, kolegę z podstawówki.. a jakie Oni tam zdjęcia mają, fiu fiu… lans glans kulturka.
Garnitur, wakacje przy palmie, kochanie wystrojone niczym choinka na święta. Ładne nie powiem, nie to co ja..
Włos zjeżony po wygodnej nocy, w piżamie, wywlokłam swoje poranne życie na pożarcie bestii.
I będą gadać.. ale z niej kura bura
zdjęcie do konfrontacji poniżej – to z nowym frycem.
Styczeń 3rd, 2008 at 12:01
Tak wcześnie jak wychodzę, to nawet Luis ledwo wstaje. Musimy wszyscy wcześniej chodzić spać
Styczeń 3rd, 2008 at 21:56
wole fotkę z frycem niż wypolerowane foty wypolerowanych ludzi nad wypolerowanym basenem… w ogóle nie lubię polerowania, dmuchanych cycków i zupy ogórkowej…
Styczeń 4th, 2008 at 08:46
Wspólne spanie to jeden z sensów istnienia.