wywlokłam się na wierzch

Jedno z postanowien noworocznych – chodzić razem spać.
Brzmi dziwnie, ale sens ma i to nie byle jaki.
Nie rozumiem par śpiących osobno, przecież jednym z zalet bycia z kimś jest właśnie wspólne zasypianie, możliwość przytulenia sie i spokojnego odpłynięcia w czar snów ze znajomym oddechem przy uchu.
Uwielbiam z Tobą zasypiać, choć ostatnio szwankujemy.
Stałam się niechcący nocnym markiem i podczas gdy Ty wstajesz skoro świt, ja przekładam się na drugi bok.

Dzisiaj to by wyszło, gdybyś tylko nie zalogował się do tego głupiego, ale jak wciągającego portalu gdzie można poogladać po wielu latach przerwy znane twarze.
Wpadłam i oglądałam, dawną przyjaciółkę sąsiadkę, kolegę z podstawówki.. a jakie Oni tam zdjęcia mają, fiu fiu… lans glans kulturka.
Garnitur, wakacje przy palmie, kochanie wystrojone niczym choinka na święta. Ładne nie powiem, nie to co ja..

Włos zjeżony po wygodnej nocy, w piżamie, wywlokłam swoje poranne życie na pożarcie bestii.
I będą gadać.. ale z niej kura bura :)

zdjęcie do konfrontacji poniżej – to z nowym frycem.

Posted in Bez kategorii | 3 Comments »

3 Responses

  1. cyk Says:

    Tak wcześnie jak wychodzę, to nawet Luis ledwo wstaje. Musimy wszyscy wcześniej chodzić spać :)

  2. 4kropek Says:

    wole fotkę z frycem niż wypolerowane foty wypolerowanych ludzi nad wypolerowanym basenem… w ogóle nie lubię polerowania, dmuchanych cycków i zupy ogórkowej…

  3. danieluk Says:

    Wspólne spanie to jeden z sensów istnienia.

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.