Skąd nagle we mnie cisza tak głęboka i smutna. Dopadła i zawładnęła. Boli, a nie może.
Dziś brakło mi cierpliwości, dziś dławię łzy, bez powodu. Blanka potrzebuje uśmiechu, rozmowy, zdobyłam się na wytłumaczenie że jestem inna, bo chwilowo smutna, nie wiedzieć czemu. Mając tak wiele odczuwam dotkliwą stratę, jakby bolesna przeszłość której nie jestem nawet świadoma oderwała się z dna duszy i na moment wypłynęła na powierzchnię.
To oczyszcza, ale strasznie boli. Ciebie brak…
Z głośnika tyka:
cisza…
przytula się do rąk
zacieśnia wąski krąg
bezdźwięcznych szeptów
na mojej szyi…
Luty 12th, 2008 at 23:22
Czasem zle dni tez sa potrzebne,zeby docienic to co sie ma…a po burzy zawsze jest slonce
Luty 13th, 2008 at 09:35
wieczorem pierwszy raz od ciąży naprawdę smakowało mi wino, było już lepiej.
Luty 13th, 2008 at 10:43
co to za wierszydło ?
Do Leśmiana Ci brak ?
cmok