sami

Dziwnie jest wyjść z domu bez dziecka, tak po prostu tylko we dwoje, gdzieś.
A przecież ledwie kilka miesięcy temu bylismy właśnie my, sami, nieznudzeni, szczęśliwi.
Teraz jak garb wyrósła nam przytłatającza codzienność, coraz bardziej brakuje miłosnego namaszczenia, nawarstwawiają się zgryzoty, niezadowolenie, zmęczenie.
Trudno mieć rodzinę, ale z tego trudu jak z wodospadu spływa szczęście.

Bardzo się boję, by codzienne zgrzyty nie przytłoczyły podstaw naszego wspólnego istnienia… nie do końca wiem, jak sobie z tym poradzić.

Z pozytywynych odczuć wczoraj byliśmy na “Rezerwacie”. Leżał na jednej szali z lejdis.. ale na szał pań było 100% więcej chętnych, więc to, wraz z wieloma zdobytymi nagrodami zaważyło na korzyść właśnie rezerwatu.
Nie byłam pozytywnie nastawiona do tego filmu, po wszechobecnych praskich podnietach, cukierkowej ekranizacji warszawy w Magdzie M… i tego świergotania w pracowniczej kuchni jakie Ona ma cudowne mieszkanie, a jaki widok, a jaki och i ach .. nadwiślański brudny piach srach srach.
I bardzo bardzo miło się zaskoczyłam, moje osobista potrzeba filmowej wzniosłości została zaspokojona. Przyjemność obrazu i emocji zalała od stóp po szyję. Troszkę naiwne to wartości honor, duma, uczciwość, bezcenne a jakby nie w cenie, ale warto sobie przypomnieć, stanąć obok i spojrzeć z dystansem na własnoręcznie wypracowany schemat swojego życia.

Posted in Bez kategorii | 2 Comments »

2 Responses

  1. robert Says:

    Tak przeczytałem o tej “kuchni” i uzmysłowiłem sobie jak dawno Cie nie widziałem.

    Takie spostrzeżenie.

  2. mąż Says:

    Ty to jak coś napiszesz to nie ma chuja we wsi. Serio.

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.