
wrz
18
co dzisiaj robiłaś… ?
- co dzisiaj robiłaś …???
- w sumie ?? hmmm nic ciekawego
wstałam o poranku ledwo ledwo, z “iso” przed oczami po wczorajszej obróbce zdjęć i trzęsąca się z zimna, bo zima już tuż tuż…
wraca okres kiedy prosto z łóżka biegnę wkurzona do garderoby po skarpetki, swetry, spodnie, żeby nie było żadnej szczeliny, by było miękko i ciepło.
Jemy śniadanie, podgrzewane na tosterze croissanty, z dżemem i serkiem wiejskim… jak zwykle zważonym ;/ ale i tak jest pysznie.
Blanka wsuwa razem z nami strzelając swoimi rozbrajającymi minami.
Pomaga Ci się ubierać, przynosi buty, naśladuje motocykl by w końcu koło 9 powiedzieć papa.
Kładę się jeszcze na kwadrans do łóżka, ale Ona ma inne plany, więc przechodzimy na brązowy dywan pobawić się.
Przypominam sobie o rosole, który mam dziś ugotować i potrzebnej doń włoszczyznie. W między czasie sprzątam troszkę i przygotowuje deser dla Blanki – gotowane jabłuszka z brzoskwiniami. Zapach rozchodzi się po mieszkaniu.
Ubieramy się w tysiąc i jedną warstw przeróżnych szmat i wreszcie wybieramy się do sklepu.
Blanka od razu pokazuje łapką w stronę placu zabaw i mocno akcentuje chęć udania się w tamtym kierunku (przeciwnym sklepowi).
Po zakupach udajemy się jeszcze na plac zabaw, gdzie Córka się bawi, a ja ćwiczę aerobik w piasku. Na huśtawce na przykład mocno pracują uda.
Wreszcie wracamy do domu, zbliża się południe. Zaczynam poszukiwania fridy do noska i aplikatora do syropku.
Przy wyciąganiu fridy odnajduję jednocześnie Twoją szarą koszulkę, masę kurzu i kilka maści, postanawiam odświeżyć zasłony i odkurzyć za łóżkiem, ale to potem. W każdym razie zasłony trafiają na podłogę w łazience.
Kładziemy się spać. Dość szybko udaje się uśpić Blankę, przytulona do piersi (nie ssąca) zasypia słodko w moich objęciach.
Wreszcie chwila dla siebie, przygotowuję kawę i siadam do komputera.
W międzyczasie wstawiam rosół i mięsko.
Poczta odebrana, mnóstwo badzików do wysłania.
Zabieram się więc do druku i przygotowania przesyłek, zbliża się pierwsza.
Blanka cały czas śpi.
Przesyłki zaklejone czekają na transport ![]()
obieram ziemniaki i wstawiam makaron.
siadam przed komputerem, loguję się na bloga i piszę mega długą listę wykonanych czynności
zapominam o makaronie który zamiast 8 gotowwał się 15 minut…
Plan na resztę dnia:
zjeść obiad
nakarmić Blankę
wstawić zasłony do prania
wysłać przesyłki, kupić unigrunt i wałki
pojechać do mieszkania
No i jak ja mam o tym wszystkim opowiedzieć???
p.s. może ktoś wie…
czy długość czasu spędzonego w kuchni wpływa wprost proporcjonalnie na ilość soli dodawanej do potraw???
mam wrażenie że ostatnio wszystko wychodzi mi za słone?? relatywizm kuchenny czy co?
Posted in 1 | No Comments »
wrz
12
ble
oglądam zdjęcia z naszej klasy i mam ochotę wsadzić w nią zdjęcie mojej dupy.
jestem ciekawa?? po co mi ta cała wiedza o ludziach z którymi nic mnie nie łączy, może połączy.. nie wierze.
Mąż przynosi nowinę o kolejnym rozwodzie, kipi we mnie, wzbiera złość i bezsilność.
Tak mało jest we mnie wiary, ze słabości poddaje się w jednej sekundzie, nie chce mi się walczyć, bo widocznie tak ma być, żyjemy szybko, intensywnie zachłyśnięci swoim ja, wielkim egoizmem, nudzimy się wielce, nie doceniając codziennych czynności w których można znaleźć klucz.
Czy każdy jest stworzony do związków??? może przed związkiem lepiej poszukać siebie, bo nagle okazuje się że jest za późno i mimo chęci nic nie zostaje.
Pewnie Mama kazała być mi wiecznie grzeczną i stąd ta uległość.
Ale coś się nagle tli, właśnie że się nie rozwiedziemy .. myślę… choćby nie wiem co.
Taki mały cel sam w sobie, żeby się nie rozwieść, głupie ale może skuteczne, zaczynasz się starać by spełnić marzenie.
Marzenie o długim życiu razem, coraz częściej myślę że w tym życiu to mało prawdopodobne.
Posted in 1 | 3 Comments »
wrz
11
no proszę jak mi Teść napisał :)
“Madzienko,dawno nic nie pisalem,ale teraz musze!!!jestes poprostu wspaniala!!!jak patrze na Ciebie gdy nosisz pustaki,gdy uzgadniasz z ekipa budowlana,jak masz czas na wszystko,a Blanka dzieki Tobie bedzie wspaniala,madra kobieta.wspaniale podzieliliscie sie z Przemkiem rolami,buziaki”
najbardziej podoba mi się fragment o noszeniu pustaków
dzięki Tato
Posted in 1 | 4 Comments »
wrz
11
blond solidarność
Deszcz zawsze nastraja mnie melancholijnie, najchętniej siedziałabym wtedy okryta ciepłym kocem, z grzanym winem w reku i papierosem, zawsze dopalanym tylko do pierwszej połowy, bo ta jeszcze smakuje, reszta jest gorzkim śmierdzielem.
W ucho sączyłaby się błoga, kojąca muzyka np. Zero7, Sade z ostatniej dobijającej niektórych płyty.
Odwieczne marzenie samotności jest we mnie żywe, bo prawie nigdy nie jestem sama.
I po co nam ta ciągła tęsknota za przeciwieństwem tego czego właśnie doświadczamy??? chyba po to żeby przeżyć życie ciekawie, nie spoczywać na laurach, sięgać po więcej.
Uwielbiam w takie dni jeździć samochodem, mam wtedy łagodne usposobienie i trudno wyprowadzić mnie z równowagi.
Przepuszczam zakapiorów wpychających się w ostatnim momencie na środkowy pas, jeśli to kobieta to co innego, płowię się w empatii, pewnie bidulka nie zauważyła kończącego się pasa…mężczyźni robią to z pełną premedytacją, kobitki na drodze są niczym zbłądzone owieczki.
Ta owieczka miała uśmiech anioła, długie blond włosy i ciekawego, starego mercedesa. Ten uśmiech znaczył wiele na świecie gdzie najgorszym wrogiem może być kobieta kobiecie.
Posted in 1 | No Comments »
wrz
10
Doprawdy nie wiem jak ja mogłam wytrzymać bez prawa jazdy tyle czasu.
Z małą Blanką dni mijały podobnie, lecz prawdopodobnie zachłysnęłam się nową sytuacją i możliwością spędzania beztrosko czasu w domu, na tyle, że nie potrzebowałam dodatkowych atrakcji.
Odkąd stałam się mobilna, przez co bardziej niezależna, ciężko mi usiedzieć w domu choćby jeden dzień.
Zdrowy rozsądek i portfel powstrzymuje mnie od codziennych wyjazdów na wieś czy do koleżanek.
Choć Blanka jest cudowna i nie da się sobą nudzić, duszę się w znajomym otoczeniu.
Odechciało mi się wielogodzinnych spacerów, które niegdyś tak mocno egzaltowały, do tego mały dzik jest bardziej zainteresowany bieganiem po placu zabaw niż jazdą w wózku nawet po nieznanym terenie.
Ponadto marzę o palmie i słońcu, tylko średnio intensywnym, przy trybie życia Blanki umarłabym po kilku dniach utopiona we własnym pocie. Palma, palma, palma i zapach kończącego się lata … choć.. może by tak w góry … teraz musimy uwzględniać upodobania jeszcze jednego człowieczka a ten uwielbia się wspinać, ale o tym innym razem. Już wiem, że zachowanie iście małpiarskie ma po mnie.
Posted in 1 | 3 Comments »
wrz
8
wreszcie jestem
Wreszcie, choć pewnie już nikt tu nie zagląda.
Można by powiedzieć, że jak M. coś zrobi to nie ma ch żeby działało. Co nagle to po diable, a że M. jest nagły ciągle się za nim wloką jakieś niedociągnięcia, marudzący klienci, co powoduje w nim nerwicę bez chęci poprawy.
Cóż każdy z nas jest jakiś felerny. Ja przykładowo powinnam wymienić ram mózgu, mam bowiem wieczne problemy z zapamiętaniem i przetwarzaniem nabytych informacji.
Przez to między innymi kuleje mój związek a także relacje ze znajomymi.
Staram się jak mogę, lecz moja pamięć jest jak sito i wcześniej czy później wysypuje się z niej większość.
Jeśli chcesz być zapamiętanym pogilczocz mnie dokładnie w sferze emocji tak, bym wspomnieniem tym mogła cieszyć się nieskończenie.
Kiedy nie miałam bloga przeżywałam renesans myślowy, a słowa aż cisnęły się na palce w natłoku przeżywanych spraw codziennych. Czułam się troszkę jak w klatce z której nie ma wyjścia.
W sprawach domowych borykam się z osaczającym mnie coraz bardziej brudem i tylko marzę o jak najszybszej przeprowadzce.
O dziwo, sprawy organizacyjne wychodzą mi nader dobrze, jeśli wszystko pójdzie według planu pod koniec października będziemy cieszyć się większą przestrzenią, a w naszym życiu wreszcie zapanuje ład, który postanowimy zburzyć tworząc nowe życie.
Nowe życie to chaos.
Ten chaos trzeba obłaskawić, zaakceptować i popłynąć razem z nim, trudno w nim zachować siebie, trudno kochać tak samo i trudno być.
Posted in 1 | 7 Comments »