Doprawdy nie wiem jak ja mogłam wytrzymać bez prawa jazdy tyle czasu.
Z małą Blanką dni mijały podobnie, lecz prawdopodobnie zachłysnęłam się nową sytuacją i możliwością spędzania beztrosko czasu w domu, na tyle, że nie potrzebowałam dodatkowych atrakcji.
Odkąd stałam się mobilna, przez co bardziej niezależna, ciężko mi usiedzieć w domu choćby jeden dzień.
Zdrowy rozsądek i portfel powstrzymuje mnie od codziennych wyjazdów na wieś czy do koleżanek.
Choć Blanka jest cudowna i nie da się sobą nudzić, duszę się w znajomym otoczeniu.
Odechciało mi się wielogodzinnych spacerów, które niegdyś tak mocno egzaltowały, do tego mały dzik jest bardziej zainteresowany bieganiem po placu zabaw niż jazdą w wózku nawet po nieznanym terenie.
Ponadto marzę o palmie i słońcu, tylko średnio intensywnym, przy trybie życia Blanki umarłabym po kilku dniach utopiona we własnym pocie. Palma, palma, palma i zapach kończącego się lata … choć.. może by tak w góry … teraz musimy uwzględniać upodobania jeszcze jednego człowieczka a ten uwielbia się wspinać, ale o tym innym razem. Już wiem, że zachowanie iście małpiarskie ma po mnie.
Wrzesień 11th, 2008 at 04:05
palma palma palma … na palmy wspinac tez da rade. głosuje na palmy
Wrzesień 11th, 2008 at 11:00
Pewnie Cię nie zadowoli, ale w centrum miasta jedna taka jest.
Wrzesień 11th, 2008 at 16:13
trudno sie na nią wspiąc bo tu wiatry mocne wieją