Jestem Mamuśką z krwii i kości.
Odczuwam satysfakcję kiedy moje dzieci są szczęśliwe i zdrowe.
Zabijam wszelkie przejawy malkontenctwa i okropnie obawiam się nadchodzącej zimy.
smętnych poranków, braku słońca, zazdrosnej Blanki, rozdartego Gucia i braku tworzących mnie samą funkcji.
Koniec dnia mamuśki upływa przy dźwięku zmywających się automatycznie naczyń ( dzięki Ci Boże!), spokojnych pochrapywań reszty domowników i kliku klawiatury.
Zamroziłam masę malin, które wczoraj sama zerwałam z krzaków, mają niesamowity smak i aromat.
W lodówce zamknęłam więc końcówkę lata, które zamierzam przemycać w pysznej malinowej tarcie w długie zimowe wieczory.
Co tu dużo gadać, nauczyłam się radzić sobie w kuchni przez ostatnie trzy lata. Muszę, a lekkość z jaką przychodzi mi obróbka przeróżnych mięs i warzyw wprawia mnie samą w zadziwienie.