wieczór w O.

małe miasteczka bywają groźne, choć urokliwe.
Tu panie w sklepie mięsnym plotkują o rodzinie i znajomych wybierając co lepsze kawałki karkówki czy schabu.
Zerkają z półuśmiechem na ekspedientkę, która już doskonale wie że Pani B. lubi z tłuszczykiem.
Małomiasteczkowość ma swój smak, ale ja najbardziej lubię jej puste wieczory.
Cisza w O. bywa przejmująca, sąsiedztwo pociągu przypomina dzieciństwo, a dzisiejszy prószący ledwo, srebrny śnieg sprawił że okolica jawiła się bajecznie.
W takich chwilach zaczynam czuć się jak w domu, choć w ciągu dnia, nadal jest mi obco i nieswojo.

Posted in 1 | No Comments »

Felietony męża i żony

By dogłębnie nie wpaść w świat pieluszek, kupek i kaszek łapiemy się jak brzytwy możliwości robienia czegoś innego.

Właśnie B depcze mnie bezwględnie i próbnuje sie dobrac do klawiatury, albo zaslania ekran siadajac przed monitorem.
Mały terrorysta, nic to nie moge się poddawać. Postanawiam pisać dla swojej własnej satysfakcji, choć nic nie jest mnie w stanie zadowolić, takie wychowanie.
Szkoda mi wszystkich ludzi podobnych mi typem.
Po wczorajszym seansie wyszłam z przeświadczeniem, że nie trzeba być od razu geniuszem żeby coś zrobić, to takie proste.

Posted in 1 | 3 Comments »

pięknie wyglądasz

wchodzę na naszą klasę, nie moją …
oglądam kilka zdjęć znajomych
pod wszystkimi komentarze w stylu:
pięknie wyglądasz, wspaniala z was rodzinka, cudownie Ci w tej fryzurze..
zauważam pewna prawidlowość
utwierdzam się w swoim przekonaniu, kiedy kom o pięknocie postaci dotyczy ujecia zblazowanej dziewczyny,
zmeczonej ciaza, uchwyconej w nienaturalnej pozie posagowej z lekko senna mina.
Rozbawia mnie to do łez, po raz pierwszy tego feralnego dnia.

trzeba napisać że pięknie, a później obgadać przy kawie, że to wileloryb z tłustymi włosami.

Posted in 1 | No Comments »

najbardziej na świecie

boję się choroby swojego dziecka

ten strach przeraża mnie i paraliżuje, za każdym razem kiedy o tym myślę ganię się za ściąganie nieszczęść myślami,
choć mnie nie dotyczą.

Kiedy obcujesz już z tą kochaną, niesamowitą istotą świadomość śmierci staje się nie do zniesienia.

Posted in 1 | No Comments »

co może zrobić zdziczała matka

o skłonnościach introwertycznych…?
jak poradzić sobie z pustką, która wypełnia ją pomimo zalewu uczuć..

z kiełkującym ziarnem człowieka w łonie
Mając świadomość wypełnienia, brakuje czegoś swojego, intelektualnego polotu, którego nie potrafi odnaleźć
w swojej przeciętnej egzystencji.

Posted in 1 | No Comments »

niedzielne hobby

Posted in 1 | No Comments »

co dzisiaj robiłaś… ?

- co dzisiaj robiłaś …???

- w sumie ?? hmmm nic ciekawego

wstałam o poranku ledwo ledwo, z “iso” przed oczami po wczorajszej obróbce zdjęć i trzęsąca się z zimna, bo zima już tuż tuż…
wraca okres kiedy prosto z łóżka biegnę wkurzona do garderoby po skarpetki, swetry, spodnie, żeby nie było żadnej szczeliny, by było miękko i ciepło.

Jemy śniadanie, podgrzewane na tosterze croissanty, z dżemem i serkiem wiejskim… jak zwykle zważonym ;/ ale i tak jest pysznie.

Blanka wsuwa razem z nami strzelając swoimi rozbrajającymi minami.
Pomaga Ci się ubierać, przynosi buty, naśladuje motocykl by w końcu koło 9 powiedzieć papa.

Kładę się jeszcze na kwadrans do łóżka, ale Ona ma inne plany, więc przechodzimy na brązowy dywan pobawić się.
Przypominam sobie o rosole, który mam dziś ugotować i potrzebnej doń włoszczyznie. W między czasie sprzątam troszkę i przygotowuje deser dla Blanki – gotowane jabłuszka z brzoskwiniami. Zapach rozchodzi się po mieszkaniu.

Ubieramy się w tysiąc i jedną warstw przeróżnych szmat i wreszcie wybieramy się do sklepu.
Blanka od razu pokazuje łapką w stronę placu zabaw i mocno akcentuje chęć udania się w tamtym kierunku (przeciwnym sklepowi).
Po zakupach udajemy się jeszcze na plac zabaw, gdzie Córka się bawi, a ja ćwiczę aerobik w piasku. Na huśtawce na przykład mocno pracują uda.

Wreszcie wracamy do domu, zbliża się południe. Zaczynam poszukiwania fridy do noska i aplikatora do syropku.
Przy wyciąganiu fridy odnajduję jednocześnie Twoją szarą koszulkę, masę kurzu i kilka maści, postanawiam odświeżyć zasłony i odkurzyć za łóżkiem, ale to potem. W każdym razie zasłony trafiają na podłogę w łazience.

Kładziemy się spać. Dość szybko udaje się uśpić Blankę, przytulona do piersi (nie ssąca) zasypia słodko w moich objęciach.
Wreszcie chwila dla siebie, przygotowuję kawę i siadam do komputera.
W międzyczasie wstawiam rosół i mięsko.
Poczta odebrana, mnóstwo badzików do wysłania.
Zabieram się więc do druku i przygotowania przesyłek, zbliża się pierwsza.
Blanka cały czas śpi.
Przesyłki zaklejone czekają na transport :)
obieram ziemniaki i wstawiam makaron.
siadam przed komputerem, loguję się na bloga i piszę mega długą listę wykonanych czynności
zapominam o makaronie który zamiast 8 gotowwał się 15 minut…

Plan na resztę dnia:
zjeść obiad
nakarmić Blankę
wstawić zasłony do prania
wysłać przesyłki,  kupić unigrunt i wałki
pojechać do mieszkania

No i jak ja mam o tym wszystkim opowiedzieć???

p.s. może ktoś wie…
czy długość czasu spędzonego w kuchni wpływa wprost proporcjonalnie na ilość soli dodawanej do potraw???
mam wrażenie że ostatnio wszystko wychodzi mi za słone?? relatywizm kuchenny czy co?

Posted in 1 | No Comments »

ble

oglądam zdjęcia z naszej klasy i mam ochotę wsadzić w nią zdjęcie mojej dupy.
jestem ciekawa?? po co mi ta cała wiedza o ludziach z którymi nic mnie nie łączy, może połączy.. nie wierze.

Mąż przynosi nowinę o kolejnym rozwodzie, kipi we mnie, wzbiera złość i bezsilność.
Tak mało jest we mnie  wiary, ze słabości poddaje się w jednej sekundzie, nie chce mi się walczyć, bo widocznie tak ma być, żyjemy szybko, intensywnie zachłyśnięci swoim ja, wielkim egoizmem, nudzimy się wielce, nie doceniając codziennych czynności w których można znaleźć klucz.
Czy każdy jest stworzony do związków??? może przed związkiem lepiej poszukać siebie, bo nagle okazuje się że jest za późno i mimo chęci nic nie zostaje.
Pewnie Mama kazała być mi wiecznie grzeczną i stąd ta uległość.
Ale coś się nagle tli, właśnie że się nie rozwiedziemy .. myślę… choćby nie wiem co.
Taki mały cel sam w sobie, żeby się nie rozwieść, głupie ale może skuteczne, zaczynasz się starać by spełnić marzenie.
Marzenie o długim życiu razem, coraz częściej myślę że w tym życiu to mało prawdopodobne.

Posted in 1 | 3 Comments »

no proszę jak mi Teść napisał :)

“Madzienko,dawno nic nie pisalem,ale teraz musze!!!jestes poprostu wspaniala!!!jak patrze na Ciebie gdy nosisz pustaki,gdy uzgadniasz z ekipa budowlana,jak masz czas na wszystko,a Blanka dzieki Tobie bedzie wspaniala,madra kobieta.wspaniale podzieliliscie sie z Przemkiem rolami,buziaki”

najbardziej podoba mi się fragment o noszeniu pustaków :D

dzięki Tato

Posted in 1 | 4 Comments »

blond solidarność

Deszcz zawsze nastraja mnie melancholijnie, najchętniej siedziałabym wtedy okryta ciepłym kocem, z grzanym winem w reku i papierosem, zawsze dopalanym tylko do pierwszej połowy, bo ta jeszcze smakuje, reszta jest gorzkim śmierdzielem.
W ucho sączyłaby się błoga, kojąca muzyka np. Zero7, Sade z ostatniej dobijającej niektórych płyty.
Odwieczne marzenie samotności jest we mnie żywe, bo prawie nigdy nie jestem sama.

I po co nam ta ciągła tęsknota za przeciwieństwem tego czego właśnie doświadczamy???  chyba po to żeby przeżyć życie ciekawie, nie spoczywać na laurach, sięgać po więcej.

Uwielbiam w takie dni jeździć samochodem, mam wtedy łagodne usposobienie i trudno wyprowadzić mnie z równowagi.
Przepuszczam zakapiorów wpychających się w ostatnim momencie na środkowy pas, jeśli to kobieta to co innego, płowię się w empatii, pewnie bidulka nie zauważyła kończącego się pasa…mężczyźni robią to z pełną premedytacją, kobitki na drodze są niczym zbłądzone owieczki.
Ta owieczka miała uśmiech anioła, długie blond włosy i ciekawego, starego mercedesa. Ten uśmiech znaczył wiele na świecie gdzie najgorszym wrogiem może być kobieta kobiecie.

Posted in 1 | No Comments »

« Previous Entries Next Entries »